informatorbudowlany.plinformatorbudowlany.pl
Strona główna informatorbudowlany.pl Początek bloku Kontakt z informatorbudowlany.pl Regulamin informatorbudowlany.pl Cennik informatorbudowlany.pl Poczta z informatorbudowlany.pl
STRONA GŁÓWNA POCZTĄTEK BLOKU KONTAKT REGULAMIN CENNIK POCZTA
Aktualnie 38 gości
Logowanie
Login: 
Hasło: 
 Nie pamiętam hasła
Zarejestruj się:
Osoba fizyczna   Firma
Menu
Katalog firm
Katalog towarów
Kosztorysy budowlane
Tablica ogłoszeń
Tłumaczenia on-line
Kreatory
Katalog stron WWW
Procedury, Druki, Pliki
Wydarzenia
Bankowość
Biznes
Budownictwo
Ekonomia, finanse
IBB Estimator
IBB Estimator
Informatyka, internet
Komunikaty
Nieruchomości
Praca
Prawo
Prognozy
Rozmaitości
Targi
UE
Prawo
Poczta
Konsultanci
Witam, czekam na pytania odnośnie spraw technicznych portalu (chwilowo niedostępny, zostaw wiadomość, jeżeli chcesz otrzymać odpowiedź podaj adres e-mail)
Wiadomość poufna 
 
Reklama
Informacje
Fraza:  

Plusy i minusy globalizacji koniunktury mieszkaniowej
   PRZEGLĄD ŚWIATOWEJ PRASY GOSPODARCZEJ. Obecny boom w nieruchomościach obejmuje najwięcej krajów w historii i wiąże się z największymi wzrostami cen mieszkań
   Mieszkania w Sky Villas, 35-piętrowych apartamentowcach, zostały wyprzedane na pniu, więc deweloper Golden Land Property zaczyna budowę kolejnego luksusowego osiedla Infinity, gdzie znajdzie się replika rzymskich Schodów Hiszpańskich i sieć kanałów w stylu weneckim. Również i te mieszkania znalazły szybko nabywców - 90 proc. lokali upłynniono w ciągu trzech miesięcy od rozpoczęcia sprzedaży, mimo że niektóre apartamenty kosztowały ponad 1 mln dol. Co ciekawe, wcale nie chodzi o Las Vegas ani Miami. Mówimy o Bangkoku, gdzie ceny mieszkań wystrzeliły, kredyty hipoteczne zyskują ogromną popularność, a deweloperzy stawiają wciąż nowe lśniące luksusem osiedla. A jeszcze nie tak dawno, bo w 1997 roku, rynek nieruchomości w Bangkoku przeżywał poważny kryzys.
   Dzisiejszy boom dotyczy jednak całego świata - pisze "The Wall Street Journal". W ciągu ostatnich trzech lat wartość mieszkań podskoczyła średnio o 48 proc. we Francji, 33 proc. w Brazylii, podwoiła się w Republice Południowej Afryki. Tylko w ciągu ubiegłego roku podniosła się o 19 proc. w Hongkongu i o 48 proc. w Bułgarii. Mieszkaniowy boom trwa także w Chinach, Australii, Wielkiej Brytanii i Hiszpanii, choć tu i ówdzie zaczyna już spowalniać.
   Amerykanie kupują pałacyki we włoskiej Umbrii, londyńczycy zaś posiadłości na plaży w Bułgarii. Obywatele Unii Europejskiej znajdują swoje wymarzone domy pod Durbanem nad Oceanem Spokojnym. Tymczasem Golden Land w Hongkongu zaledwie osiem lat po załamaniu w nieruchomościach reklamuje nowe osiedle, obiecując otoczenie tak "kapiące bogactwem, że nawet w snach trudno to sobie wyobrazić".
   Oczywistą lokomotywą tej koniunktury są niskie stopy procentowe. Nie jest to jednak jedyna przyczyna. Istotną rolę odgrywa także zwiększony przepływ kapitału na świecie, agresywna konkurencja na rynku bankowym i gorączkowe poszukiwania inwestycji dających wyższy zwrot niż akcje i obligacje.
   "WSJ" zwraca też uwagę na nowy czynnik na światowych rynkach - swobodniejszy przepływ nie tylko kapitału, ale i ludzi. Grupa bogatych, mobilnych konsumentów rośnie w siłę. Pod koniec 2004 roku na całym świecie było aż 8,3 mln osób posiadających aktywa o wartości przekraczającej 1 mln dol.
   Ekonomiści od Bangkoku po Boston zadają sobie teraz coraz częściej pytanie, czy globalne mechanizmy, które przyczyniły się do boomu w nieruchomościach, mogą przynieść na tym rynku także krach. Jeśli doszłoby do spadku cen mieszkań na skalę światową, stanowiłoby to nie lada wyzwanie dla systemu finansowego, bo banki i inwestorzy połykali nieruchomości i kredyty hipoteczne w wielkich ilościach. Wpłynęłoby to również na poziom wydatków konsumentów, gdyż gros wartości ich majątku stanowią obecnie nieruchomości.
   "To będzie niezła jatka" - przewiduje "The Economist", podkreślając, że dzień sądu na rynku nieruchomości zbliża się nieuchronnie. Zdaniem brytyjskiego tygodnika to, w jaki sposób zakończy się obecny boom na rynku mieszkaniowym, może zadecydować o dalszym rozwoju ekonomicznym całego świata w najbliższych kilku latach. Jest to bowiem koniunktura o bezprecedensowym zasięgu - nie tylko obejmuje najwięcej krajów w historii, ale także wiąże się z największymi przyrostami cen mieszkań.
   Historia uczy nas, że finansowe bańki mydlane - czy to w nieruchomościach, czy na giełdach - zwykle rozdymają się znacznie dłużej, niż to się wydaje możliwe na zdrowy rozum. W wielu krajach świata, ostrzega "The Economist", już teraz ceny mieszkań osiągnęły rekordowy poziom w relacji do cen wynajmu i dochodów. Nie da się, niestety, przewidzieć, kiedy nastąpi zwrot. Ale z pewnością nastąpi. Jego pierwsze oznaki pojawiły się już w Wielkiej Brytanii i Australii.
   Wiele osób argumentuje, że ceny domów nie są tak wrażliwe na gwałtowne załamanie koniunktury. Domy to w końcu nie papiery, można przecież w nich mieszkać. Nie da się ich szybko sprzedać, więc ostry kryzys cenowy jest mniej prawdopodobny. To prawda, że ceny nieruchomości nie lecą w dół jak kamień, zgadza się brytyjski tygodnik, lecz jak kamień przytwierdzony do spadochronu
   Kolejną analogią pomiędzy obecnym boomem i bańką dot.comów jest to, że inwestorzy kupują domy, nie zważając na to, że opłaty z wynajmu nie wystarczą na spłatę odsetek od kredytu. Spodziewają się bowiem dużego zysku ze wzrostu wartości samego kapitału. Istotna różnica pomiędzy akcjami i mieszkaniami polega jednak na tym, że ludzie znacznie chętniej korzystają z kredytów na zakup domu niż na zakup papierów wartościowych. W większości krajów boom w nieruchomościach związany jest ze wzrostem poziomu zadłużenia gospodarstw domowych. Z tej przyczyny bańki mydlane na tym rynku są znacznie bardziej niebezpieczne dla gospodarki niż ich giełdowe odpowiedniki. Co więcej, okres stagnacji następujący po załamaniu trwa dłużej i według badań MFW wiąże się z blisko dwukrotnie większym spadkiem produktu krajowego niż kryzysy giełdowe.
   Najgorsze jest to, że przy tak niskim jak obecnie poziomie stóp procentowych na świecie możliwości walki z kryzysem są znacznie bardziej ograniczone. Po załamaniu dot.comów można było nie tylko ciąć stopy procentowe, ale i korzystać ze znacznej nadwyżki budżetowej. Dziś ogromny deficyt w Stanach wyklucza właściwie redukcję podatków.
   Nieco optymistyczniej patrzy na to "The Wall Street Journal". Zdaniem gazety wstrząs związany z pogorszeniem koniunktury na rynku nieruchomości, nawet jeśli nastąpi równocześnie w wielu krajach, zostanie zamortyzowany przez światowy wzrost gospodarczy. Globalizacja tego trendu może nawet przyczynić się do złagodzenia jego skutków.
   Nie sposób, niestety, do końca przewidzieć rozwoju wypadków. Optymiści tacy jak nowojorczyk Doug Platt z kolegami nie przestają szukać okazji. Negocjują właśnie kupno XII-wiecznego zamku w Umbrii, który chcą podzielić na 20 apartamentów i sprzedać zamożnym londyńczykom chcącym dzięki tanim liniom lotniczym urywać się na weekendy do Włoch.

Źródło: Bankier.pl - Polski Portal Finansowy
Dodał: pp

Data dodania: 20-06-2005

© 2003-2006 informatorbudowlany.pl kontakt problemy techniczne wyszukiwarka partnerzy zgłoś błąd

Nowe zasady dotyczące cookies. Aby nasza strona lepiej spełniała Państwa oczekiwania wykorzystujemy pliki cookies. Informujemy, że można zablokować zapisywanie ciasteczek, zmieniajšc ustawienia przeglšdarki. Szczegółowe informacje.