informatorbudowlany.plinformatorbudowlany.pl
Strona główna informatorbudowlany.pl Początek bloku Kontakt z informatorbudowlany.pl Regulamin informatorbudowlany.pl Cennik informatorbudowlany.pl Poczta z informatorbudowlany.pl
STRONA GŁÓWNA POCZTĄTEK BLOKU KONTAKT REGULAMIN CENNIK POCZTA
Aktualnie 57 gości
Logowanie
Login: 
Hasło: 
 Nie pamiętam hasła
Zarejestruj się:
Osoba fizyczna   Firma
Menu
Katalog firm
Katalog towarów
Kosztorysy budowlane
Tablica ogłoszeń
Tłumaczenia on-line
Kreatory
Katalog stron WWW
Procedury, Druki, Pliki
Wydarzenia
Bankowość
Biznes
Budownictwo
Ekonomia, finanse
IBB Estimator
IBB Estimator
Informatyka, internet
Komunikaty
Nieruchomości
Praca
Prawo
Prognozy
Rozmaitości
Targi
UE
Prawo
Poczta
Konsultanci
Witam, czekam na pytania odnośnie spraw technicznych portalu (chwilowo niedostępny, zostaw wiadomość, jeżeli chcesz otrzymać odpowiedź podaj adres e-mail)
Wiadomość poufna 
 
Reklama
Informacje
Fraza:  

"Trefne kliki" kolejną plagą w sieci
   Internet jest jednym z najszybciej rosnących sektorów rynku reklamowego. Czy mogą mu zagrozić trefne kliki? Specjaliści twierdzą, że w Polsce ten problem nie istnieje.
   W rozmowie z inwestorami George Reyes, dyrektor finansowy firmy Google, określił ten problem jako "największe zagrożenie dla gospodarki internetowej". - Musimy coś zrobić z tym naprawdę, naprawdę bardzo szybko, bo to podważa nasz model biznesowy - ubolewał Reyes. Wyszukiwarka Ask Jeeves zaznaczyła w swoim sprawozdaniu finansowym, że przychody mogą zmaleć, jeśli reklamodawcy będą postrzegać trefne kliki jako "rozpowszechniony problem".
   Ten problem w korespondencji ze swoim i klientami amerykańskie portale określają jako "niezwykłe kliknięcia" albo "nieuzasadnione klikanie". Polega on na tym, że użytkownik klika w reklamę nie dlatego, że jest zainteresowany ofertą, lecz po to, by wpędzić reklamodawcę w koszty. Jest to możliwe, gdyż w USA klienci płacą portalom najczęściej właśnie za liczbę kliknięć w ich reklamę. Dziennik "The Wall Street Journal" opisał przypadek Nathana McKelveya, szefa serwisu CharterAuction.com zajmującego się wypożyczaniem prywatnych samolotów i kupującego reklamę w Google i Yahoo!. W ubiegłym roku pierwsza z tych spółek zwróciła mu 16,91 dol., a druga - 69,28 dol. Internetowi giganci tłumaczyli przedsiębiorcy, że ktoś sabotuje jego strategię reklamową, klikając w jego reklamy bez zamiaru skorzystania z usług.
   McKelvey przeprowadził dochodzenie polegające na szczegółowym badaniu wszystkich numerów IP (identyfikujących komputery w sieci) i innych danych. Udało mu się ustalić, że podejrzanie dużo kliknięć pochodzi od dwóch komputerów należących do... konkurencyjnej firmy Blue Star Jets. Jeden z podejrzanych numerów IP wygenerował około stu kliknięć.
   Trefne kliki mogą zrujnować małą firmę finansowo, jeśli zamiast człowieka z myszką będzie je wykonywać niestrudzony program komputerowy. W ten sposób można również zwiększyć ekspozycję własnej reklamy, zarabiając pieniądze. 23-letni Paweł, pracownik jednej z warszawskich firm, opowiedział nam, jak współpracował z kilkoma mniejszymi portalami internetowymi, których nazw nie chciał zdradzić. - One szukają sponsorów na własną rękę. Jak już ktoś jest zainteresowany współpracą, to chce sprawdzić, czy warto umieścić swoją reklamę na takiej stronie. Umawia się na okres próbny - np. na miesiąc, a potem sprawdza, ile wejść na swoją stronę zanotował z adresu portalu - opowiada Paweł. - Jeśli kliknięć jest wystarczająco dużo, przedłuża umowę. A na tym portalom zależy najbardziej. Dlatego codziennie dorzucaliśmy od siebie kilka "bonusowych" kliknięć - tłumaczy Paweł i dodaje, że "wraz kolegami uważał, żeby nie przesadzić".
   Internet Advertising Bureau szacuje, że wartość rynku reklamy online wzrosła w Polsce w minionym roku do 87 mln zł. Krajowi brokerzy na razie bagatelizują problem. - Stary internetowy żart mówi, że jeśli chce się zwiększyć skuteczność internetowej kampanii reklamowej, wystarczy zatrudnić grupę studentów, którzy będą klikali w bannery - śmieje się Bartosz Drozdowski, dyrektor marketingu i sprzedaży internetowej w firmie ARBOmedia Polska. Potem poważnieje i dodaje, że nie spotkał się na naszym rynku z "fałszywymi" kliknięciami. To samo mówi Maciej Kossowski z działu sprzedaży Onet.pl. - Chodzi o to, że rozliczenia za reklamę w polskim internecie bazują głównie na liczbie odsłon. Za kliknięcia płaci się znacznie rzadziej - tłumaczy Kossowski.
   Reklamodawcy zawsze woleli płacić za kliknięcia, gdyż nie mieli pewności, że wyświetlana na stronie internetowej reklama rzeczywiście została zauważona. Czy teraz zmienią zdanie? - Opisany w "The Wall Street Journal" historia udowadnia, że nieuczciwi przedsiębiorcy zawsze znajdą sposób, by pognębić rywala - kwituje Drozdowski.


Źródło: Wyborcza (gazeta.pl) - Gazeta ogólnopolska
Dodał: pp

Data dodania: 04-05-2005

© 2003-2006 informatorbudowlany.pl kontakt problemy techniczne wyszukiwarka partnerzy zgłoś błąd

Nowe zasady dotyczące cookies. Aby nasza strona lepiej spełniała Państwa oczekiwania wykorzystujemy pliki cookies. Informujemy, że można zablokować zapisywanie ciasteczek, zmieniajšc ustawienia przeglšdarki. Szczegółowe informacje.