informatorbudowlany.plinformatorbudowlany.pl
Strona główna informatorbudowlany.pl Początek bloku Kontakt z informatorbudowlany.pl Regulamin informatorbudowlany.pl Cennik informatorbudowlany.pl Poczta z informatorbudowlany.pl
STRONA GŁÓWNA POCZTĄTEK BLOKU KONTAKT REGULAMIN CENNIK POCZTA
Aktualnie 66 gości
Logowanie
Login: 
Hasło: 
 Nie pamiętam hasła
Zarejestruj się:
Osoba fizyczna   Firma
Menu
Katalog firm
Katalog towarów
Kosztorysy budowlane
Tablica ogłoszeń
Tłumaczenia on-line
Kreatory
Katalog stron WWW
Procedury, Druki, Pliki
Wydarzenia
Bankowość
Biznes
Budownictwo
Ekonomia, finanse
IBB Estimator
IBB Estimator
Informatyka, internet
Komunikaty
Nieruchomości
Praca
Prawo
Prognozy
Rozmaitości
Targi
UE
Prawo
Poczta
Konsultanci
Witam, czekam na pytania odnośnie spraw technicznych portalu (chwilowo niedostępny, zostaw wiadomość, jeżeli chcesz otrzymać odpowiedź podaj adres e-mail)
Wiadomość poufna 
 
Reklama
Informacje
Fraza:  

Co zrobić, gdy ubezpieczyciel odmawia wypłaty odszkodowania
   Lektura akt szkodowych jest często pasjonująca. Gorzej, że prowadzi najczęściej do wyjaśnienia, dlaczego posądza się klientów o próbę wyłudzenia odszkodowania. Powodem tego jest zwykle niekompetencja i brak wiedzy pracowników ubezpieczycieli.
   Obecnie zajmuję się sprawą odmowy wypłaty odszkodowania przez jedno z towarzystw z siedzibą w Piotrkowie Trybunalskim. Pracownicy tej firmy pojechali z poszkodowanym na miejsce zdarzenia (musiał ich tam zawieść na własny koszt - blisko 100 km w jedna stronę - bo oni nie mieli samochodu!!!) Nawet robili zdjęcia. Zabrali ze sobą też odłamki z tworzyw sztucznych (pojazd zsunął się po nasypie i bokiem ocierał się o drzewa rosnące w dole tego nasypu) znalezione przy drzewach. Robili też zdjęcia tych odłamków, ale nie mierzyli ani wielkości nasypu, ani kąta pochylenia. Nie mierzyli niczego, gdyż, nie mieli ze sobą żadnych urządzeń pomiarowych. W aktach szkody nie było też informacji o zebranych odłamkach (zniknęły?), ale pojawiła się notatka z wynikami pomiarów nasypu. Nie było też zdjęć tych odłamków. Była za to sugestia pracownika ubezpieczyciela wskazująca, że wątpliwości w sprawie związane są również z tym, że jeden z uczestników zdarzenia odmówił podania informacji o miejscu pracy i źródle utrzymania. Wśród zdjęć uszkodzonego pojazdu były takie, które miały wskazywać na dokonanie pomiarów - przy samochodzie stoi pomalowany na biało-czerwono kij- listewka. Można było się domyśleć, że podziałka to 5 cm tylko, że np. koło samochodu stało na jezdni a listwa na krawężniku - powyżej poziomu jezdni. Osobną sprawą jest odpowiedź na pytanie: po co te pomiary, skoro niczego nie mierzono na drzewach w miejscu zdarzenia? „Fachowcy” od ubezpieczyciela wiedzieli, że gdzieś dzwonią, tylko nie wiedzieli gdzie. Sprawa trafiła do sądu i powołany został biegły, który na podstawie tak „profesjonalnie” zebranego materiału dowodowego wydał opinię kwestionującą przebieg zdarzenia. Przeprowadziłem pewne eksperymenty i udowodniłem (nawet na zdjęciach), że zdarzenie to mogło mieć miejsce. Drzewa, o które ocierał się pojazd pozostawiły charakterystyczne ślady. Złamana gałąź w sposób charakterystyczny mocno zagięła poszycie drzwi, a wysokość tego uszkodzenia dało się porównać dzięki temu, że na zdjęciach ubezpieczyciela poszkodowany stał obok drzewa i na podstawie cech anatomicznych można było porównać wysokość uszkodzenia. (tego biegły w ogóle nie zrobił albo nawet nie widział).


   Wydawać by się mogło, że już nic nie da się w zrobić w sprawie zrobić (sa opinie pracowników ubezpieczyciela o nie określonych kwalifikacjach zawodowych i biegłego sądowego). Jednak dokładna i wnikliwa analiza dokumentów pozwoliła ustalić podstawowe błędy w zbieraniu dokumentacji szkodowej. Najgorsze jest to, że tych szkolnych błędów nie zauważył biegły sądowy (a mimo to wydał opinię). Przypomnijmy, że winien on przestrzegać standardów określonych przez Instytut Ekspertyz Sądowych w Krakowie.
   Analiza dokumentów przez osobę posiadającą odpowiednią wiedzę i kwalifikacje pozwala ujawnić wiele szczegółów, które bardzo często wskazują na możliwość zaistnienia zdarzenia, czyli potwierdzają prawdziwość oświadczenia poszkodowanego. Dlatego tak istotne jest badanie dokumentów w obecności specjalistów - samemu można pominąć wiele szczegółów, czego skutkiem może być nawet skazanie w sprawie karnej o wyłudzenie odszkodowania.
   Sporządzenie opinii to nie jest proces trwający kilka godzin. Zdarza się, że opiniuję w sprawach, w których ekspertyza wydana przez innego rzeczoznawcę to „opracowanie” na 3 stronach kartki o formacie A-4 (50% to jedno lub 2 zdjęcia i nagłówek z danymi autora). Trzeba mieć świadomość, że sędziowie to prawnicy, którzy najczęściej nie znają się na sprawach technicznych a wyrok muszą jednak wydać. Zgodnie z podstawowymi kanonami opiniowania ekspertyza musi być zrozumiała nawet dla osoby nie posiadającej „wiedzy specjalnej w danym zakresie”. Musi być czytelna, prosta w swojej treści. Musi jednak wynikać z konkretnych dowodów. Takich na pewno nie było w przytoczonym wyżej przykładzie.
   Odbierając ekspertyzę od powołanego przez nas rzeczoznawcy musimy sprawdzić jej treść i dobrze ją zrozumieć. Nie należy ufać podpisowi i pieczątce czy „magii przynależności”. To kompletnie już dziś nie znaczy. Liczy się tylko jakość i treść opinii. W czasach, gdy istniał monopol rzeczoznawczy i było tylko jedno Stowarzyszenie Rzeczoznawców wybór był żaden. Teraz można sobie dobrać specjalistę. Konkurencja na rynku rzeczoznawców służy tylko podnoszeniu jakości opinii. Korzystajmy więc z dobrodziejstw rynku!
   Zgodnie z art. 6 kodeksu cywilnego na poszkodowanym ciąży obowiązek udowodnienia swojego roszczenia. Opinia rzeczoznawcy pozwoli nam dochodzić racji nawet przed sądem. Jest to jednak ostateczność. Lepiej jest zawsze złożyć odwołanie najpierw do ubezpieczyciela. Możemy załączyć do niego kopię naszej opinii. Dlaczego kopię? Podany wcześniej przykład „braku niektórych zdjęć” w aktach sprawy dowodzi, że lepiej się zabezpieczać przed tym, co nas spotkać. Mając oryginał możemy ewentualnie złożyć go w sądzie (kopia może mieć np. gorszą jakość zdjęć - od ubezpieczyciela też nie dostajemy oryginału, tylko kopię opinii ).
   Na marginesie dodam, że prawie w każdej sprawie pojawia się problem złych zdjęć i pomiarów stref uszkodzeń (lub ich braku). Liczę na to, że moje uwagi przyczynią się do skuteczniejszej obrony racji klientów. Na pewno niesłuszne oskarżenie to nic przyjemnego. Wiąże się często z dużym kosztem udowodnienia swoich racji przed sądem.


Źródło: Bankier.pl - Polski Portal Finansowy
Dodał: pp

Data dodania: 28-04-2005

© 2003-2006 informatorbudowlany.pl kontakt problemy techniczne wyszukiwarka partnerzy zgłoś błąd

Nowe zasady dotyczące cookies. Aby nasza strona lepiej spełniała Państwa oczekiwania wykorzystujemy pliki cookies. Informujemy, że można zablokować zapisywanie ciasteczek, zmieniajšc ustawienia przeglšdarki. Szczegółowe informacje.