informatorbudowlany.plinformatorbudowlany.pl
Strona główna informatorbudowlany.pl Początek bloku Kontakt z informatorbudowlany.pl Regulamin informatorbudowlany.pl Cennik informatorbudowlany.pl Poczta z informatorbudowlany.pl
STRONA GŁÓWNA POCZTĄTEK BLOKU KONTAKT REGULAMIN CENNIK POCZTA
Aktualnie 1 gość
Logowanie
Login: 
Hasło: 
 Nie pamiętam hasła
Zarejestruj się:
Osoba fizyczna   Firma
Menu
Katalog firm
Katalog towarów
Kosztorysy budowlane
Tablica ogłoszeń
Tłumaczenia on-line
Kreatory
Katalog stron WWW
Procedury, Druki, Pliki
Wydarzenia
Bankowość
Biznes
Budownictwo
Ekonomia, finanse
IBB Estimator
IBB Estimator
Informatyka, internet
Komunikaty
Nieruchomości
Praca
Prawo
Prognozy
Rozmaitości
Targi
UE
Prawo
Poczta
Konsultanci
Witam, czekam na pytania odnośnie spraw technicznych portalu (chwilowo niedostępny, zostaw wiadomość, jeżeli chcesz otrzymać odpowiedź podaj adres e-mail)
Wiadomość poufna 
 
Reklama
Informacje
Fraza:  

Zbyt wielu ludzi umiera na raka- alarmują statystyki
   Prawie 2,9 mln ludzi zachorowało w Europie w zeszłym roku na nowotwory złośliwe, ponad 1,7 mln zmarło. W Polsce liczbę ofiar można byłoby zmniejszyć nawet o połowę, jeśli Sejm zagwarantuje pieniądze na powszechne badania - apelują onkolodzy
   Najnowszy raport Międzynarodowej Agencji ds. Badań nad Rakiem (IARC) w Lyonie przedstawia szacunkowe dane. Szczegółowe informacje za 2004 r. są dopiero zbierane, poznamy je za 2-3 lata. - Nie chcieliśmy tak długo czekać. Nowotworów stale przybywa, trzeba jak najszybciej ocenić zagrożenie - tłumaczy dyrektor IARC prof. Peter Boyle, główny autor raportu, który ukazał się w "Annals of Oncology".
   Jego publikacja zbiegła się w czasie z ujawnieniem przez Centrum Onkologii w Warszawie najświeższych danych na temat zachorowań na nowotwory w Polsce. Te informacje - nie szacunki, lecz dokładne liczby - dotyczą roku 2002. Wynika z nich, że śmiertelność z powodu nowotworów rośnie u nas w tempie półtora tysiąca zgonów rocznie. W 2002 r. na raka zmarło w Polsce prawie 87,8 tys. osób.
   Europejską (i również polską) listę otwiera rak płuc. To od lat główny zabójca wśród nowotworów. W zeszłym roku - według szacunków IARC - dopadł 381 tys. osób, zabił niewiele mniej - 342 tys. U nas uśmiercił w 2002 r. blisko 17 tys. mężczyzn (to jedna trzecia wszystkich zgonów na raka wśród polskich mężczyzn!) oraz ponad 4,5 tys. kobiet, czyli o prawie tysiąc więcej niż cztery lata wcześniej.
   Przyczyną dziewięciu na dziesięć przypadków tego nowotworu jest palenie papierosów - mówi dr Joanna Didkowska, epidemiolog z Centrum Onkologii. Podkreśla, że dzięki kampaniom antynikotynowym liczba mężczyzn uzależnionych od tytoniu od kilku lat już nie rośnie: - I widać pierwsze efekty - mniej młodych ludzi zaczyna chorować. Ale jest i zła wiadomość: na raka płuca choruje coraz więcej kobiet. Zabija on już prawie tak często jak rak sutka.
   Drugie miejsce w tym ponurym zestawieniu zajmuje nowotwór jelita grubego, który powoli zdobywa Europę. Występuje niemal tak często jak rak płuc (376 tys. nowych zachorowań w zeszłym roku), choć jest od niego mniej zabójczy. Ma na swoim koncie 204 tys. zgonów w 2004 r. - W Polsce trend jest podobny. Rak jelita będzie jeszcze groźniejszy, jeśli nie zaczniemy go wcześnie wykrywać - komentuje Didkowska.
   Rak sutka - trzeci pod względem liczby nowych zachorowań w Europie - nadal powoduje najwięcej zgonów spośród wszystkich nowotworów u kobiet. W zeszłym roku zaatakował w Europie 370 tys. kobiet, uśmiercił prawie 130 tys. (w Polsce 4,8 tys. w 2002 roku). - Ekspansja tej choroby w Polsce została zatrzymana. Umieralność od kilku lat nie rośnie - podkreśla Didkowska.
   Kolejna pleniąca się jak chwast choroba - rak prostaty - to z kolei zmora mężczyzn. W krajach Unii Europejskiej jest najczęściej wykrywanym męskim nowotworem. Tragiczny bilans za zeszły rok to 240 tys. nowych pacjentów i 85 tys. ofiar śmiertelnych. U nas też rak ten zabija coraz więcej osób. W 2002 r. było prawie 3,5 tys. zgonów, dla porównania w roku 1989 - ok. 2 tys., a w 1963 roku - niecałe 700. - To jedna z konsekwencji starzenia się społeczeństwa - stwierdza Didkowska.
   Nieco bardziej optymistyczne dane dotyczą raka żołądka - ostatniego z piątki najgroźniejszych nowotworów wytypowanej przez ekspertów z IARC. Wciąż wykrywa się go w Europie często (171 tys. zachorowań w 2004 r.), wciąż sieje on śmierć (aż 138 tys. zgonów), lecz jest mniej groźny niż dawniej. W Polsce również nowych zachorowań jest mniej, lecz ludzi umiera wciąż tyle samo.
   Te pięć nowotworów - płuc, jelita grubego, sutka, prostaty i żołądka - stanowi ponad połowę wszystkich zachorowań na raka w Europie. - Trzeba im wydać wojnę: usuwać przyczyny, wcześnie rozpoznawać i natychmiast leczyć - uważa prof. Boyle. Dostrzega pewne sukcesy, np. zatrzymanie, przynajmniej w niektórych krajach, lawiny zgonów na raka sutka dzięki powszechnej mammografii i szybkiej interwencji lekarzy.
   To dowodzi, jak skuteczna jest profilaktyka. Większość nowotworów to choroby starości, a takich pacjentów nam przybywa. W ciągu dekady liczba Europejczyków w wieku emerytalnym zwiększy się o 20 proc., a osiemdziesięciolatków będzie o połowę więcej. Jeśli jednak szybko wykryjemy zagrożenie i w porę zaczniemy leczyć, wielu z nich uratujemy od bólu i przedwczesnej śmierci - podkreśla Boyle.
   Najpoważniejszy z zabójców - rak płuc - szaleje przede wszystkim we wschodniej Europie, gdzie - jak zauważają autorzy raportu - wciąż wypala się tony papierosów. Fatalnie wyglądają polskie statystyki. Z raportu IARC dowiadujemy się, że ryzyko zachorowania na raka płuc przez mężczyznę w Polsce wynosi aż 10 proc. Gorzej jest tylko na Węgrzech. Dla porównania prawdopodobieństwo, że Szwed zachoruje na tego raka, szacuje się na mniej niż 3 proc.
   Wielkim wyzwaniem będzie zatrzymanie rosnącej fali zachorowań na raka jelita grubego. - Można go dość łatwo wyleczyć, ale pod warunkiem, że zostanie wcześnie namierzony. Z tym jednak jest bardzo źle - mówi Boyle. Podobnie uważa Didkowska: - W Polsce rak jelita może być wkrótce głównym problemem onkologicznym. Atakuje bowiem nie tylko starszych. Wykrywa się go u ludzi w wieku 50-60 lat, nieco częściej u mężczyzn. Śmiertelne żniwo tego nowotworu można jednak ograniczyć, organizując masowe badania przesiewowe.
   Polska wypada tragicznie w statystykach umieralności osób chorych na raka. Zajmujemy 22. miejsce pod względem skuteczności leczenia onkologicznego, która u nas wynosi ok. 30 proc. Innymi słowy, na trzech pacjentów tylko jeden wygrywa walkę z rakiem, a dwaj umierają. - Odwrotnie niż w cywilizowanych krajach - mówi Didkowska. - Tam wskaźnik wyleczeń stale rośnie, u nas tymczasem od lat stoi w miejscu. W rezultacie ratujemy dwa razy mniej ludzi niż na zachodzie Europy.
   Dlaczego? - Polacy bardzo późno dowiadują się o swojej chorobie - uważa dr Janusz Meder, prezes Polskiej Unii Onkologii. - Tylko co piąty pacjent trafia do onkologa w początkowym stadium choroby, kiedy leczenie jest zwykle proste i tanie. Wystarczy wtedy wydatek rzędu kilku tysięcy złotych, by uratować ludzkie życie.
   Niestety, cztery piąte chorych zaczyna być leczona zbyt późno, kiedy nowotwór jest już zaawansowany. Wtedy koszty terapii są kilkadziesiąt razy wyższe i trudno uratować pacjentowi życie. - Rozwiązaniem jest system powszechnych badań, dzięki którym można wykryć nowotwór w początkowej fazie. Domagamy się tego od 15 lat - mówi Meder. W Szwecji, gdzie taki system wczesnego wykrywania istnieje, na raka szyjki macicy umierają co roku 2 osoby, u nas w 2002 r. było 1855 zgonów. Od czasu, gdy na warszawskim Ursynowie zaczęto zapraszać kobiety na podobne badania, nie było tam zgonów z powodu tego nowotworu. - Tak może być w całej Polsce - podkreśla Meder.
   Ale na wysokości zadania muszą stanąć posłowie. Na początku kwietnia trafił do Sejmu rządowy projekt ustawy, która ma zagwarantować w ciągu najbliższej dekady 3 mld zł na walkę z rakiem. Jeśli parlament ją przegłosuje, w styczniu 2006 r. ruszy Narodowy Program Zwalczania Chorób Nowotworowych. Trzy jego filary to: promocja zdrowego stylu życia, wczesne wykrywanie i szybkie rozpoczęcie leczenia. - Chcemy, by każdy, kto z racji wieku znajdzie się w grupie podwyższonego ryzyka, otrzymywał pocztą zaproszenie na bezpłatne badania - mówi Meder.
   Eksperci Polskiej Unii Onkologii, współautorzy programu, twierdzą, że za dziesięć lat może być w Polsce o połowę mniej zachorowań na raka piersi i raka jelita grubego, o 30 proc. mniej nowotworów żołądka. - Ale ruch należy teraz do posłów i senatorów. Apelujemy, by potraktowali tę ustawę jako sprawę najwyższej wagi. Jeśli ten Sejm jej nie przyjmie, obawiam się, że program walki z nowotworami szybko nie ruszy. A każdy rok opóźnienia to kilkadziesiąt tysięcy niepotrzebnych zgonów więcej. Z rakiem nie wolno zwlekać - mówi Meder.


Źródło: Wyborcza (gazeta.pl) - Gazeta ogólnopolska
Dodał: pp

Data dodania: 14-04-2005

© 2003-2006 informatorbudowlany.pl kontakt problemy techniczne wyszukiwarka partnerzy zgłoś błąd

Nowe zasady dotyczące cookies. Aby nasza strona lepiej spełniała Państwa oczekiwania wykorzystujemy pliki cookies. Informujemy, że można zablokować zapisywanie ciasteczek, zmieniajšc ustawienia przeglšdarki. Szczegółowe informacje.