informatorbudowlany.plinformatorbudowlany.pl
Strona główna informatorbudowlany.pl Początek bloku Kontakt z informatorbudowlany.pl Regulamin informatorbudowlany.pl Cennik informatorbudowlany.pl Poczta z informatorbudowlany.pl
STRONA GŁÓWNA POCZTĄTEK BLOKU KONTAKT REGULAMIN CENNIK POCZTA
Aktualnie 53 gości
Logowanie
Login: 
Hasło: 
 Nie pamiętam hasła
Zarejestruj się:
Osoba fizyczna   Firma
Menu
Katalog firm
Katalog towarów
Kosztorysy budowlane
Tablica ogłoszeń
Tłumaczenia on-line
Kreatory
Katalog stron WWW
Procedury, Druki, Pliki
Wydarzenia
Bankowość
Biznes
Budownictwo
Ekonomia, finanse
IBB Estimator
IBB Estimator
Informatyka, internet
Komunikaty
Nieruchomości
Praca
Prawo
Prognozy
Rozmaitości
Targi
UE
Prawo
Poczta
Konsultanci
Witam, czekam na pytania odnośnie spraw technicznych portalu (chwilowo niedostępny, zostaw wiadomość, jeżeli chcesz otrzymać odpowiedź podaj adres e-mail)
Wiadomość poufna 
 
Reklama
Informacje
Fraza:  

Polska wyrasta na informatyczną potęgę
   Wczoraj zespół Uniwersytetu Wrocławskiego zdobył w Szanghaju srebrny medal w akademickich mistrzostwach świata w programowaniu. Warszawscy studenci nie mają zaś sobie równych w kultowych zmaganiach programistów Top Coder.
   Trzyosobowy zespół z Wrocławia - Tomasz Wawrzyniak, Paweł Gawrychowski, Jakub Łopuszański (wszyscy z III roku informatyki i matematyki) - trudno było wypatrzyć w wielkiej sali, gdzie trwały zawody i rozstawiono stanowiska 78 reprezentacji najlepszych uczelni świata. Każdy team miał komputer, pięć godzin czasu i dziesięć trudnych zadań do rozwiązania. Liczył się oczywiście czas, ale ślepy pośpiech nie był wskazany, bo sędziowie naliczali 20 minut kary za błędne rozwiązanie. Ważna była też odporność psychiczna i silne nerwy, bo postępy konkurentów były widoczne na bieżąco. Jeśli studenci poradzili sobie z jakimś zadaniem, wręczano im kolorowy balonik. Kiedy uderzenie w gong zakończyło zawody, a ich uczestnicy wychodzili z sali, Tomek wyglądał niczym uliczny sprzedawca baloników - trzymał ich w ręku aż siedem. Tylko studentom z Szanghaju udało się rozwiązać o jeden problem więcej. - A to przecież nasz debiut w światowych finałach - cieszyli się wrocławianie.
   Międzynarodowe Zawody w Programowaniu Zespołowym stowarzyszenia ACM (Association for Computing Machinery) to najstarsze, największe i najbardziej prestiżowe zmagania w tej dziedzinie, nazywane często "bitwą umysłów". W tym roku w eliminacjach wzięło udział ponad 4 tys. trzyosobowych zespołów z 1600 uniwersytetów i 71 krajów. Do finałów przystąpiło 78 uczelni, w tym dwie z Polski - z uniwersytetów Warszawskiego i Wrocławskiego.
   Zawody organizował uniwersytet Jiao Tong w Szanghaju. Chińczycy potraktowali rywalizację bardzo prestiżowo. - Całą uczelnię postawili na głowie i wszystko podporządkowali temu, by wyłonić zespół, który wygra. I rzeczywiście zdobyli główny puchar - opowiada prof. Jan Madey, który wraz z prof. Krzysztofem Diksem prowadził zespół UW Warszawskie Sokoły.
   Warszawiacy - Szymon Acedański (I rok informatyki i matematyki), Tomasz Idziaszek (III rok) oraz Jacek Jurewicz (IV rok) - rozwiązali pięć zadań i uplasowali się na 17. miejscu. Byli trochę zawiedzeni, bo w regionalnych eliminacjach wyraźnie pokonali kolegów z Wrocławia. Tym razem mieli gorszy dzień i znaleźli się o krok od podium (wręczano bowiem po cztery złote, srebrne i brązowe medale).
   Warszawski zespół należał do grona faworytów - już wcześniej reprezentanci stolicy święcili triumfy, choć w innym składzie. Trzy lata temu zdobyli złoto, a w zeszłym roku brązowy medal. Ponadto od 11 lat nieprzerwanie startują w finale, czym pochwalić się mogą tylko dwie inne uczelnie na świecie - kanadyjski Uniwersytet Waterloo z Ontario oraz Virginia Tech z USA.
   Sukcesy polskich programistów z pewnością nie są przypadkiem, chyba że wierzymy w cuda - powiedział mi prof. William Poucher z Baylor University, który od lat szefuje zawodom.
   Finały w Szanghaju to kontynuacja świetnej passy ostatnich lat. Absolwent Uniwersytetu Warszawskiego Tomasz Czajka (od roku w Purdue University) trzy razy z rzędu zwyciężał w indywidualnych mistrzostwach świata programistów zwanych Top Coder. Wystąpił też w tegorocznym finale w Santa Clara w Kalifornii wraz z kolegami z warszawskiej uczelni: Tomaszem Idziaszkiem, Erykiem Kopczyńskim i Marcinem Michalskim. Wprawdzie tym razem żaden z Polaków nie triumfował, ale wielkim sukcesem było już to, że aż czterech z nich znalazło się w wąskim gronie 24 finalistów, którzy są wyłaniani spośród ponad 50 tys. rywalizujących programistów.
   Eliminacje do Top Coder (następny finał za pół roku) odbywają się nieprzerwanie w internecie. W tej chwili na czele wciąż niezawodny Tomek Czajka, ale po piętach depczą mu młodsi koledzy z Warszawy. - Studenci Uniwersytetu Warszawskiego zdobyli już łącznie tyle punktów, że od kilku tygodni prowadzą w klasyfikacji zespołowej Top Coder i pozostawili w tyle słynną politechnikę MIT czy Uniwersytet Stanforda. Z kolei w punktacji narodowej plasujemy się na drugim miejscu za USA, wyprzedzając takie potęgi, jak Niemcy, Kanada, Rosja, czy Chiny - mówi prof. Madey.
   A to wcale nie koniec długiej listy sukcesów. Studenci z Politechniki Poznańskiej od czterech lat zgarniają główne nagrody w międzynarodowym konkursie CSIDC (organizowanym przez Computer Society) na najlepszy projekt informatyczny, święcą też triumfy w europejskim konkursie Microsoftu, zaś kilka dni temu Jan Wróbel - student trzeciego roku krakowskiej AGH - zwyciężył w zawodach Linux Scholars Challenge organizowanych przez IBM.
   To samonapędzający się mechanizm. Ci, którzy wygrywają, zachęcają innych, by również spróbowali swych sił - wyjaśnia prof. Madey.


Źródło: Wyborcza (gazeta.pl) - Gazeta ogólnopolska
Dodał: pp

Data dodania: 09-04-2005

© 2003-2006 informatorbudowlany.pl kontakt problemy techniczne wyszukiwarka partnerzy zgłoś błąd

Nowe zasady dotyczące cookies. Aby nasza strona lepiej spełniała Państwa oczekiwania wykorzystujemy pliki cookies. Informujemy, że można zablokować zapisywanie ciasteczek, zmieniajšc ustawienia przeglšdarki. Szczegółowe informacje.