informatorbudowlany.plinformatorbudowlany.pl
Strona główna informatorbudowlany.pl Początek bloku Kontakt z informatorbudowlany.pl Regulamin informatorbudowlany.pl Cennik informatorbudowlany.pl Poczta z informatorbudowlany.pl
STRONA GŁÓWNA POCZTĄTEK BLOKU KONTAKT REGULAMIN CENNIK POCZTA
Aktualnie 43 gości, oraz: admin, roben
Logowanie
Login: 
Hasło: 
 Nie pamiętam hasła
Zarejestruj się:
Osoba fizyczna   Firma
Menu
Katalog firm
Katalog towarów
Kosztorysy budowlane
Tablica ogłoszeń
Tłumaczenia on-line
Kreatory
Katalog stron WWW
Procedury, Druki, Pliki
Wydarzenia
Bankowość
Biznes
Budownictwo
Ekonomia, finanse
IBB Estimator
IBB Estimator
Informatyka, internet
Komunikaty
Nieruchomości
Praca
Prawo
Prognozy
Rozmaitości
Targi
UE
Prawo
Poczta
Konsultanci
Witam, czekam na pytania odnośnie spraw technicznych portalu (chwilowo niedostępny, zostaw wiadomość, jeżeli chcesz otrzymać odpowiedź podaj adres e-mail)
Wiadomość poufna 
 
Reklama
Informacje
Fraza:  

Ile naprawdę kosztują "darmowe" minuty?

   Rozmowy przez komórki tanieją. Kampanie promocyjne poszczególnych operatorów sugerują, że przy odrobinie sprytu można skonfigurować taryfy tak, by w ogóle nie płacić za połączenia lub płacić tylko symbolicznie. Nic bardziej mylnego!
   Za hasłami: „Płacisz tylko 30 zł i rozmawiasz ile chcesz za darmo!” (Era), „Darmowe rozmowy! Darmowe weekendy! Do jednej osoby za darmo!” (Idea) oraz „Rozmowy za darmo od 18.00!” (Plus) w rzeczywistości stoją skomplikowane systemy opłat, upustów i promocji. I choć dziś są one już bardziej zrozumiałe niż jeszcze rok temu, nie każdemu chce się liczyć, ile naprawdę zapłaci za minutę rozmowy. My policzyliśmy.


   Era na swoich stronach internetowych bezpośrednio porównuje swoją nową taryfę Komfort z ofertą TP (tak jak Tele2 w telewizji). Porównuje się m.in. pakiet Komfort 120 ze standardowym planem TP.
   W Komfort 120 mamy tyleż minut za darmo - przekonuje Era - choć płacimy abonament 60 zł. Ale w TP płacimy również abonament, za plan standardowy 42,7 zł. I tam nie ma żadnych minut darmowych. Rachunek jest więc prosty - stara się przekonać Era: choć płacisz 17,8 zł więcej, masz do dyspozycji 120 minut darmowych. Tyle marketing.
   W rzeczywistości za 120 minut rozmów w TP zapłacimy (rozmawiając wyłącznie w obrębie sieci, w dni powszednie między 8:00 a 18:00) jedynie 14 zł. Dodając do tego koszt abonamentu, cena 120 minut rozmów w TP to 56,7 zł, czyli o 3,3 zł taniej niż w Erze. Oczywiście, jeżeli dzwonimy często na komórki, oferta TP staje się mniej atrakcyjna. Podobnie jeżeli uwzględnimy to, że w Erze naliczają rozmowy sekundowo, więc bardziej efektywnie można wykorzystać te 120 minut.

   Właśnie naliczanie sekundowe, niemal w każdej taryfie i sieci standardowo bezpłatne, powoduje, że komórkowcy stają się konkurencją wobec TP, gdzie nawet w planie sekundowym rozpoczęcie każdego połączenia kosztuje 20 gr. Podobnie konkurencyjne są rozmowy międzymiastowe (w Erze 39 gr, w TP 49 gr za minutę), a także oferta „Darmowe weekendy” (60 zł w Erze, 70 zł w TP; do tego oferta Ery dotyczy połączeń w sieci i z telefonami stacjonarnymi, a w TP tylko do innych numerów w sieci).

   Idea reklamuje darmowe rozmowy do jednej lub 3 wybranych osób, ewentualnie darmowe rozmowy w weekendy. Jednak za te „darmowe” rozmowy trzeba zapłacić odpowiednio: 25, 60 i 60 zł. No i trzeba zdawać sobie sprawę z tego, że „za darmo” możemy rozmawiać tylko w obrębie sieci Idea lub z telefonami stacjonarnymi. Ten, kto chciałby taką usługę aktywować, powinien się spieszyć, bo możliwe jest to tylko do 31 marca, choć należy przypuszczać, że ograniczenie terminu to tylko chwyt marketingowy mający podkreślić wyjątkowość oferty. I że promocja, jeśli nie taka sama, to podobna, dostępna będzie również w kolejnych miesiącach.
   Poza tym, w Idei nie ma tradycyjnie rozumianych darmowych minut. A przynajmniej operator stara się nas o tym przekonać, twierdząc, że pieniądze wpłacane „z góry” to nie abonament, ale „deklarowana miesięcznie minimalna kwota”, którą chcemy przeznaczyć na rozmowy. Można zadeklarować 25, 50, 75, 100 lub 200 zł, a po ich wykorzystaniu dostajemy kolejny rachunek. Z punktu widzenia operatora to bardzo korzystny układ, bo opłata pobierana jest w większej części przed wykonaniem usługi, ale na tym polega taktyka Centertela, by niwelować różnice w płatnościach między telefonami na kartę i abonament. Rozmowa w Jednej Idei z rachunkiem kosztuje 75 gr, ale możne być tańsza (40 gr), jeśli dodatkowo wykupimy pakiet Rozmowy za 10, 20 lub 50 zł (w promocji przez pierwsze 3 miesiące: 5, 10 lub 25 zł). Niestety, wykupienie pakietu nie oznacza, że wszystkie minuty będą kosztowały 40 gr. Oznacza tylko tyle, że do dyspozycji mamy dodatkowo odpowiednio: 25, 50 lub 125 minut, za które zapłacimy 40 gr. W rzeczywistości więc operator „zmusza” nas niejako do tego, byśmy rozmawiali więcej. Nawet w ofercie Mocne Wejście, kiedy nie chcemy kupować nowego telefonu w promocyjnej cenie, ale używać już posiadanego, nie otrzymamy zniżki na rozmowy, ale możliwość dokonania połączeń za dodatkowe 50 proc. deklarowanej kwoty. 


   Operatorzy chcą, byśmy rozmawiali więcej, bo przecież przyzwyczajenie to druga natura człowieka. Dają nam też do tego dużo okazji. Tak więc nawet jeżeli znamy dokładnie cenę każdej wygadanej minuty, to jeśli nie chcemy płacić więcej niż założyliśmy, musimy uważać, by nie przekraczać ustalonych limitów.

   Najbardziej tradycyjne taryfy dla klientów indywidualnych pozostawił Plus. I tu najłatwiej policzyć, ile kosztują tzw. darmowe minuty. Operator oferuje 5 taryf Nowy Plus kosztujących: 25, 45, 55, 85 i 165 zł, w których do wykorzystania jest odpowiednio: 25, 50, 75, 125 i 250 minut. Jak łatwo policzyć, ceny 1 minuty „darmowej” rozmowy machają się tu od 1 zł do 0,66 zł. To drożej niż minuty płatne, za które operator liczy sobie 0,72 zł w tańszych taryfach i 0,64 zł w taryfie NP165. I to najbardziej oczywisty przykład tego, że tam, gdzie marketingowiec mówi o korzyściach dla klienta, chodzi o korzyści dla firmy.
   I w Plusie jednak można zaoszczędzić - np. wykupując pakiet „Darmowe rozmowy wieczorami i weekendy”. Kosztuje on dodatkowe 25 zł, ale dzięki temu każdego dnia od 18:00 do 8:00 i podczas weekendu mamy do wykorzystania od 1 do 20 godzin darmowych rozmów. Oznacza to, że w taryfie NP165 za minutę rozmowy zapłacilibyśmy wówczas tylko 15 gr (25 zł + 165 zł) za abonament miesięczny. Wykorzystać tyle minut rozmowy w miesiącu da radę tylko prawdziwy gaduła. Na szczęście Plus przenosi niewykorzystane minuty z abonamentu podstawowego na kolejne 3 okresy rozliczeniowe - rozlicza je (podobnie zresztą jak konkurenci) jako pierwsze z następnych miesiącach, a nie, jak to bywało wcześniej, dopiero po wykorzystaniu miesięcznego limitu, na skutek czego często przepadały.

   I właśnie w tych drobnych zmianach widać większą troskę operatorów o klienta, lub może większe doświadczenie i lepszą orientację tych pierwszych w kruczkach, które operatorzy wykorzystywali. Nie oznacza to jednak, że operatorzy będą skłonni dawać nam cokolwiek za darmo; obniżając taryfy liczą bowiem na wzrost obrotów i co najmniej utrzymanie zysków.



Źródło: Bankier.pl - Polski Portal Finansowy
Dodał: pp

Data dodania: 31-03-2005

© 2003-2006 informatorbudowlany.pl kontakt problemy techniczne wyszukiwarka partnerzy zgłoś błąd

Nowe zasady dotyczące cookies. Aby nasza strona lepiej spełniała Państwa oczekiwania wykorzystujemy pliki cookies. Informujemy, że można zablokować zapisywanie ciasteczek, zmieniajšc ustawienia przeglšdarki. Szczegółowe informacje.