informatorbudowlany.plinformatorbudowlany.pl
Strona główna informatorbudowlany.pl Początek bloku Kontakt z informatorbudowlany.pl Regulamin informatorbudowlany.pl Cennik informatorbudowlany.pl Poczta z informatorbudowlany.pl
STRONA GŁÓWNA POCZTĄTEK BLOKU KONTAKT REGULAMIN CENNIK POCZTA
Aktualnie 57 gości
Logowanie
Login: 
Hasło: 
 Nie pamiętam hasła
Zarejestruj się:
Osoba fizyczna   Firma
Menu
Katalog firm
Katalog towarów
Kosztorysy budowlane
Tablica ogłoszeń
Tłumaczenia on-line
Kreatory
Katalog stron WWW
Procedury, Druki, Pliki
Wydarzenia
Bankowość
Biznes
Budownictwo
Ekonomia, finanse
IBB Estimator
IBB Estimator
Informatyka, internet
Komunikaty
Nieruchomości
Praca
Prawo
Prognozy
Rozmaitości
Targi
UE
Prawo
Poczta
Konsultanci
Witam, czekam na pytania odnośnie spraw technicznych portalu (chwilowo niedostępny, zostaw wiadomość, jeżeli chcesz otrzymać odpowiedź podaj adres e-mail)
Wiadomość poufna 
 
Reklama
Informacje
Fraza:  

Komisja Europejska uzasadnia decyzję w sprawie Microsoftu
Komisja Europejska 24 marca ogłosiła, że założony przez Billa Gatesa koncern złamał unijne przepisy antymonopolowe, za co zostanie ukarany rekordowo wysoką grzywną - 497 mln euro. Na tym jednak nie koniec kary: aby uniemożliwić koncernowi nadużywanie pozycji dominującej także w przyszłości, komisarz ds. konkurencji Mario Monti zadecydował, że Microsoft musi zastosować także dwa „środki naprawcze”: • w ciągu 90 dni ma przygotować specjalną wersję systemu Windows pozbawioną odtwarzacza Media Player (ta wersja byłaby sprzedawana producentom komputerów w normalnej cenie); • a w ciągu 120 dni udzielić szczegółowych informacji swoim konkurentom na rynku oprogramowania dla serwerów (na zasadzie płatnej licencji).
Orzeczenie w sprawie Microsoftu zapadło po ponad pięciu latach śledztwa rozpoczętego po skardze jednego z konkurentów - Sun Microsystems. Przez 65 miesięcy urzędnicy i eksperci Komisji obserwowali, w jaki sposób Microsoft działał na rynku. A było co obserwować: koncern z Redmond z siłą lodołamacza wyrąbywał sobie coraz większą pozycję rynkową, krusząc konkurentów na dwa sposoby. Dołączając do systemu Windows swój odtwarzacz multimedialny (Media Player - WMP), podcinał inne firmy produkujące podobne programy (np. RealPlayer firmy RealNetworks czy QuickTime Apple'a). W walce z producentami oprogramowania dla małych serwerów zastosował inną metodę - nie udostępniał im szczegółowych informacji o tym, jak pecet z systemem Windows komunikuje się z serwerem. Dzięki temu serwery z oprogramowaniem Microsoftu działały lepiej z pecetami wyposażonymi w system operacyjny tejże firmy.
Decyzja Komisji Europejskiej była jak tektoniczny wstrząs w świecie prawników oraz całej branży informatycznej - na żadną firmę nie nałożono dotąd tak dużej grzywny. I po raz pierwszy unijny urząd antymonopolowy wydał orzeczenie, które dotyczyło samych podstaw funkcjonowania tej branży, coraz ważniejszej dla całej gospodarki.
Bruksela, zanim wydała orzeczenie, musiała znaleźć odpowiedź na szereg pytań. Jak ocenić sytuację na tym rynku? Jak ocenić rzeczywistą pozycję Microsoftu i jego konkurentów? Jak ustalać wysokość grzywny? Kiedy firma dysponująca własnością intelektualną może zostać zmuszona do podzielenia się nią z konkurentami? I wreszcie - jakie "środki naprawcze" zastosować, żeby podobne przypadki nadużywaniu pozycji dominującej nie miały miejsca w przyszłości?
- To nie była łatwa decyzja - przyznawał później komisarz Monti. Gdy jednak już została ogłoszona, to ze 100-proc. wiarą, iż obroni się ona przed unijnymi trybunałami. Bo Microsoft oczywiście natychmiast zapowiedział apelację.
Aby jeszcze bardziej zademonstrować pewność co do podjętej decyzji, Komisja Europejska zdecydowała się na dość niecodzienny krok - opublikowała na swoich stronach internetowych (www.europa.eu.int/comm/competition/index_en.html) pełen tekst decyzji (302 strony!). Opisano w nim dokładnie, w jaki sposób Komisja doszła do wniosku, że Microsoft nadużywa dominującej pozycji i dlaczego musi być ukarany za tę praktykę w taki, a nie inny sposób.
To niecodzienny dokument. W 1080 paragrafach można znaleźć odpowiedź, jak Komisja doszła do wniosku, iż Microsoft "może działać w dużym stopniu niezależnie od konsumentów, konkurentów" - bo tak brzmi uproszczona wersja definicji pozycji dominującej. Do takiej konkluzji doprowadziły Komisję... między innymi wewnętrzne dokumenty Microsoftu. Np. notatka, jaką do szefa Microsoftu w 1997 r. przesłał Aaron Contorer, jeden z programistów koncernu: "Przejście na inny [niż Windows - red.] system operacyjny wiąże się z ogromnym kosztem. Tak dużym, że konsumenci mają cierpliwość do wszystkich błędów Windows. Zastąpienie Windows innym systemem kosztowałoby ich tyle pracy, że mają nadzieję, że my po prostu poprawimy te błędy, a oni nie będą musieli zmieniać systemu" - pisał Contorer. Komisja dotarła też do zapisu rozmowy, jaką sam Gates przeprowadził z pracownikami działu sprzedaży. - "Próbujemy wykorzystać naszą kontrolę [nad rynkiem - red.], aby zablokować zwłaszcza Sun oraz Oracle" - mówił Gates.
W treści decyzji nie brakuje innych intrygujących szczegółów. Komisja chciała początkowo ukarać Microsoft dużo niższą karą - 165,7 mln euro. Urzędnicy w Brukseli doszli jednak do wniosku, że grzywna musi być na tyle wysoka, by miała "efekt odstraszający". Podwoili więc sumę. Ale i to wydawało im się za mało, dorzucili więc jeszcze 50 proc. - bo Microsoft przez pięć lat i pięć miesięcy wiedział, iż jego praktyki budzą wątpliwości Komisji, a mimo to ich nie zmienił. I tak oto pojawiła się suma 497 196 304 euro płatna w ciągu trzech miesięcy od daty opublikowania decyzji na rachunek bankowy Komisji nr 001-3953713-69 w Fortis Banku.
Najważniejsze jest jednak merytoryczne uzasadnienie decyzji. Przede wszystkim - podkreśla Komisja - przemysł informatyczny nie może być traktowany inaczej niż inne branże, nie może być wyłączony spod norm prawa konkurencji w imię "praw własności intelektualnej".
Microsoft powinien podzielić się kodem źródłowym Windows z konkurentami, bo wynikające z tego korzyści dla całego przemysłu przeważają nad możliwymi negatywnymi efektami dla firmy. Zebrane dowody - twierdzi Komisja - wskazują na to, że już teraz pojawiło się ryzyko zlikwidowania konkurencji na rynku oprogramowania dla serwerów; udział rynkowy Microsoftu nie przestaje rosnąć, wybór konsumentów jest coraz bardziej ograniczony - stają się oni niewolnikami jednego standardu. Stworzonego przez Microsoft.
Dlaczego Microsoft powinien sprzedawać Windows bez Media Playera? Bruksela jest przekonana, że już dziś koncern jest bliski wypchnięcia konkurentów z rynku tego rodzaju odtwarzaczy. Powszechność Windows przekłada się bowiem na powszechność odtwarzacza Microsoftu. Dostawców sprzętu komputerowego Microsoft zniechęca do instalacji odtwarzaczy innych producentów. A taka sytuacja - konkluduje Komisja - będzie miała groźne konsekwencje na innych, dużo bardziej dochodowych rynkach - takich jak sprzedaż plików multimedialnych przez internet. Internetowi dostawcy treści audio i wideo wiedzą, że każdy pecet z Windows ma na pewno zainstalowany Windows Media Player, i będą wybierać właśnie taki format zapisu swoich plików. Nawet jeśli konkurencyjne odtwarzacze (i formaty zapisu) są lepszej jakości.
Dominacja w kwestii zapisu audio i wideo - podkreśla Komisja - mogłaby stać się "bramą" do ogromnych dochodów. Każda firma, która chciałaby sprzedawać obraz lub dźwięk za pośrednictwem internetu, musiałaby płacić Microsoftowi za prawo do wykorzystania jego technologii kodowania i dekodowania tych treści.
Zaraz po publikacji tekstu decyzji odezwali się jej krytycy. Wśród nich Alec Burnside, jeden z głównych partnerów w znanej kancelarii prawnej Linklaters, która doradza Microsoftowi. W dużym artykule dla dziennika "The Wall Street Europe" stwierdza, że Komisja nagina prawo, by móc "dopaść" zdobycz, czyli arcybogaty Microsoft.
Burnside skupia się na jednym fragmencie orzeczenia: tym, który nakazuje Microsoftowi podzielenie się swoimi wynalazkami informatycznymi. "Obowiązkowe licencjonowanie nie jest czymś niespotykanym" - pisze. - "Zarówno unijne, jak i amerykańskie sądy w przeszłości przyzwalały na to, w wyjątkowych okolicznościach, z naciskiem na słowo wyjątkowe".
A takie okoliczności - zdaniem Burnsa - w przypadku Microsoftu nie mają miejsca. „Decyzja w sprawie Microsoftu wyraźnie pokazuje, że Komisja chce wtrącać się w sprawy własności intelektualnej i w działanie wolnego rynku. Pomiędzy wierszami tych 302 stron odkrywamy, że Komisja oparła decyzję o spekulacje i ekstrapolację już istniejących precedensów" - pisze Burnside. I zadaje cios: - „Nie mogąc dopasować faktów tak, by tworzyły »wyjątkowe okoliczności «, Komisja musiała oprzeć się o niewyraźny, bezkszta

Źródło: Wyborcza (gazeta.pl) - Gazeta ogólnopolska
Dodał: pp

Data dodania: 11-05-2004

© 2003-2006 informatorbudowlany.pl kontakt problemy techniczne wyszukiwarka partnerzy zgłoś błąd

Nowe zasady dotyczące cookies. Aby nasza strona lepiej spełniała Państwa oczekiwania wykorzystujemy pliki cookies. Informujemy, że można zablokować zapisywanie ciasteczek, zmieniajšc ustawienia przeglšdarki. Szczegółowe informacje.