informatorbudowlany.plinformatorbudowlany.pl
Strona główna informatorbudowlany.pl Początek bloku Kontakt z informatorbudowlany.pl Regulamin informatorbudowlany.pl Cennik informatorbudowlany.pl Poczta z informatorbudowlany.pl
STRONA GŁÓWNA POCZTĄTEK BLOKU KONTAKT REGULAMIN CENNIK POCZTA
Aktualnie 60 gości
Logowanie
Login: 
Hasło: 
 Nie pamiętam hasła
Zarejestruj się:
Osoba fizyczna   Firma
Menu
Katalog firm
Katalog towarów
Kosztorysy budowlane
Tablica ogłoszeń
Tłumaczenia on-line
Kreatory
Katalog stron WWW
Procedury, Druki, Pliki
Wydarzenia
Bankowość
Biznes
Budownictwo
Ekonomia, finanse
IBB Estimator
IBB Estimator
Informatyka, internet
Komunikaty
Nieruchomości
Praca
Prawo
Prognozy
Rozmaitości
Targi
UE
Prawo
Poczta
Konsultanci
Witam, czekam na pytania odnośnie spraw technicznych portalu (chwilowo niedostępny, zostaw wiadomość, jeżeli chcesz otrzymać odpowiedź podaj adres e-mail)
Wiadomość poufna 
 
Reklama
Informacje
Fraza:  

Niemcy obawiają się polskich rzeźników
   W ciągu kilku miesięcy powstał wart miliard euro rynek z mafijnymi strukturami, dumpingiem płacowym i współczesnymi formami niewolnictwa - twierdzi Matthias Brümmer, dyrektor NGG, niemieckiej centrali związkowej przemysłu spożywczego i gastronomii.
   W ub. tygodniu niemiecki tygodnik "Der Spiegel" oraz dziennik "Financial Times Deutschland" zamieściły artykuły, gdzie przedstawiciele niemieckich związków zawodowych i sfer rządowych biją na alarm. - To, co się dzieje w przemyśle mięsnym, może być sprzeczne z prawem, a nawet stanowić przejaw działań kryminalnych - powiedział niemiecki minister gospodarki i pracy Wolfgang Clement dla "FTD". W ocenie NGG od momentu rozszerzenia Unii w Niemczech zwolniono 26 tys. osób z wszystkich 60 tys. pracujących w niemieckim przemyśle mięsnym. Powód: firmy zatrudniają w to miejsce o wiele tańszych robotników z Polski, Czech i innych nowych krajów członkowskich. Do 2011 roku Niemcy zamknęły dla nich wprawdzie swój rynek pracy, ale jest on otwarty dla firm działających w ramach jednolitego unijnego rynku usług. I tę furtkę zdaniem związku NGG wykorzystują zarówno pracownicy, jak i pośrednicy wysyłający ludzi do pracy w niemieckich rzeźniach. Robotnicy mają dostawać wynagrodzenie i świadczenia obowiązujące w kraju, z którego przyjechali, aby "świadczyć usługi". Najczęściej więc pracują i mieszkają w fatalnych warunkach i otrzymują kilkakrotnie mniejszą stawkę niż robotnicy niemieccy.
   Tymczasem polskiej branży mięsnej nie grozi odpływ siły roboczej. Takiego problemu nie ma np. Balcerzak i Spółka, firma z kapitałem niemieckim działająca w Lubuskiem. - Nie wysyłamy pracowników do Niemiec, ale też nie odchodzą od nas. Wyjechały jedynie dwie osoby, z tego co wiem - do Wielkiej Brytanii. To były młode dziewczyny i postanowiły chyba podbić Zachód - mówi Arleta Wyszyńska, z działu kadr Balcerzak i Spółka.
   Wyjątki w swobodnym świadczeniu usług, np. w budownictwie i kilku innych branżach, to dla Niemców wszystko jeszcze za mało, aby uchronić swój rynek pracy przed zalewem tańszych pracowników z nowych krajów UE. Rząd Niemiec szuka sposobów, aby zapobiegać zatrudnianiu osób z nowych krajów członkowskich, które faktycznie pracują na czarno, choć formalnie mają status podwykonawców. Dlatego kanclerz Schröder domaga się od Komisji Europejskiej szeregu nowych wyjątków dla Niemiec w zasadzie swobodnego przepływu usług.


Źródło: Wyborcza (gazeta.pl) - Gazeta ogólnopolska
Dodał: pp

Data dodania: 06-03-2005

© 2003-2006 informatorbudowlany.pl kontakt problemy techniczne wyszukiwarka partnerzy zgłoś błąd

Nowe zasady dotyczące cookies. Aby nasza strona lepiej spełniała Państwa oczekiwania wykorzystujemy pliki cookies. Informujemy, że można zablokować zapisywanie ciasteczek, zmieniajšc ustawienia przeglšdarki. Szczegółowe informacje.