informatorbudowlany.plinformatorbudowlany.pl
Strona główna informatorbudowlany.pl Początek bloku Kontakt z informatorbudowlany.pl Regulamin informatorbudowlany.pl Cennik informatorbudowlany.pl Poczta z informatorbudowlany.pl
STRONA GŁÓWNA POCZTĄTEK BLOKU KONTAKT REGULAMIN CENNIK POCZTA
Aktualnie 51 gości
Logowanie
Login: 
Hasło: 
 Nie pamiętam hasła
Zarejestruj się:
Osoba fizyczna   Firma
Menu
Katalog firm
Katalog towarów
Kosztorysy budowlane
Tablica ogłoszeń
Tłumaczenia on-line
Kreatory
Katalog stron WWW
Procedury, Druki, Pliki
Wydarzenia
Bankowość
Biznes
Budownictwo
Ekonomia, finanse
IBB Estimator
IBB Estimator
Informatyka, internet
Komunikaty
Nieruchomości
Praca
Prawo
Prognozy
Rozmaitości
Targi
UE
Prawo
Poczta
Konsultanci
Witam, czekam na pytania odnośnie spraw technicznych portalu (chwilowo niedostępny, zostaw wiadomość, jeżeli chcesz otrzymać odpowiedź podaj adres e-mail)
Wiadomość poufna 
 
Reklama
Informacje
Fraza:  

Jak zabić bank
   Wystarczyło kilka tygodni, by jeden makler doprowadził do bankructwa najbardziej renomowany, 233-letni brytyjski bank Barings. Dokonał tego dokładnie dziesięć lat temu Nick Leeson.
   Kontrakty terminowe wymyślili 200 lat temu kupcy z Holandii. Można obstawiać poziom kursu akcji, walut, indeksy giełdowe, stopy procentowe, czy wartość towarów. Jeśli zobowiązałeś się kupić za jakiś czas np. akcje po 100 dol., musisz to zrobić, nawet jeśli ich obecny kurs jest kilkukrotnie niższy.
   Nick Leeson, syn tynkarza z angielskiego Watford, od 1992 roku był głównym makler Baringsa w Singapurze. Zrobił furorę, z powodzeniem handlując kontraktami opartymi na poziomie indeksu japońskiej giełdy Nikkei. Szło mu tak dobrze, że zabrał się za bardziej ryzykowne operacje.
   Kiedy szczęście odwróciło się od Leesona, bank nawet się nie zorientował. Od lipca 1992 roku ukrywał bowiem straty na tajnym rachunku, któremu nadał numer 88888. Choć ósemka to szczęśliwa liczba dla Chińczyków, jemu szczęścia jednak nie przyniosła.
   W sierpniu 1994 r. straty wynosiły już 150 mln dol. Leeson wciąż liczył, że je odrobi. Na początku 1995 roku zaczął w szaleńczym tempie kupować kontrakty terminowe wierząc, że poruszy rynek i Nikkei wzrośnie. Jego plan pokrzyżowało trzęsienie ziemi, które w styczniu 1995 r. zniszczyło miasto Kobe w Japonii. Nikkei zaczął gwałtownie spadać.
   To był już koniec Leesona. "Nie patrzyłem na stan konta od miesiąca, ale wiedziałem, że sytuacja jest coraz gorsza. Próbowałem wyjść z rynku, ale zostałem zmuszony do podtrzymywania go i powstrzymywania spadków. Traciłem coraz więcej pieniędzy" - wspomina w książce "Łajdak na giełdzie" ("Rogue Trader").
   Nieświadomy Barings na prośbę Leesona pompował pieniądze do oddziału w Singapurze. W Londynie Leeson traktowany był jako "cudowne dziecko" i ufano mu bezgranicznie.
   W efekcie Leeson roztrwonił 1,4 mld dol., pogrążając najstarszy brytyjski bank inwestycyjny. To Barings w imieniu USA sfinansował odkupienie od Francji Luizjany w 1803 r. W 1818 roku książę de Richelieu powiedział, że jest jednym z sześciu mocarstw rządzących światem. Sama królowa powierzała mu zarządzanie majątkiem.
   Kiedy 26 lutego 1995 r. bank upadł, Leesona nie było już w Singapurze. Pojechał na... spływ pontonowy na Borneo. Wysłał tylko swym współpracownikom faks z przeprosinami.
   Żonie powiedział: "Posłuchaj. Trudno ci będzie w to uwierzyć. Zrobiłem w pracy kilka okropnych błędów".
   Leesona skazano na sześć i pół roku więzienia. Za dobre sprawowanie po czterech latach mógł powrócić do Wielkiej Brytanii, gdzie witano go jak gwiazdę rocka. Upadłego Baringsa za symbolicznego funta przejęło holenderskie ING.
   W więzieniu Leeson napisał wspomnienia. Przedstawia się w nich jako ofiarę okoliczności i głupoty przełożonych, którzy mogli go zdemaskować, gdyby tylko chcieli. Na podstawie książki nakręcono w 1998 roku film, w którym w główną rolę wcielił się Ewan McGregor (m.in. "Trainspotting", "Gwiezdne wojny").
   Honoraria autorskie poszły jednak na opłacenie adwokatów, a sam Leeson dalej musi się tłumaczyć sędziemu z co większych wydatków. Trzyma się z daleka od giełdy. Zarabia występując z odczytami na uczelniach, ale też jako "mówca do wynajęcia" - może dodać splendoru imprezie firmowej czy weselnemu przyjęciu. Opowie nie tylko o giełdowym szaleństwie, ale i o swej walce z rakiem jelita.
   Promuje również jeden z brytyjskich portali hazardowych, gdzie można zagrać z "człowiekiem, który przegrał 1,4 mld dol.".
   Zdaniem rzecznika Komisji Papierów Wartościowych i Giełd Łukasza Dajnowicza w Polsce "nie ma gleby do tak dużych afer, bo mamy jedne z najostrzejszych regulacji na świecie".
   A jednak i na warszawskim parkiecie doczekaliśmy się poważnej afery związanej z kontraktami terminowymi. Przed rokiem pracownik BDM PKO BP złożył dwa duże zlecenia, wywołując gwałtowne zmiany notowań. Wahania kursu przewidział tajemniczy inwestor z brytyjskich Wysp Dziewiczych. Wystarczyło 100 sekund, by kosztem kilkuset nieświadomych niczego inwestorów zarobił 2,6 mln zł.
   Według KPWiG pełnomocnik inwestora z Wysp Dziewiczych i pracownik BDM współpracowali, dopuszczając się oszustwa i manipulacji kursem kontraktów terminowych. Do dziś nie powstał jednak nawet akt oskarżenia, a rachunek tajemniczego inwestora odblokowano. Komisja ukarała finansowo tylko domy maklerskie.


Źródło: Wyborcza (gazeta.pl) - Gazeta ogólnopolska
Dodał: pp

Data dodania: 27-02-2005

© 2003-2006 informatorbudowlany.pl kontakt problemy techniczne wyszukiwarka partnerzy zgłoś błąd

Nowe zasady dotyczące cookies. Aby nasza strona lepiej spełniała Państwa oczekiwania wykorzystujemy pliki cookies. Informujemy, że można zablokować zapisywanie ciasteczek, zmieniajšc ustawienia przeglšdarki. Szczegółowe informacje.