informatorbudowlany.plinformatorbudowlany.pl
Strona główna informatorbudowlany.pl Początek bloku Kontakt z informatorbudowlany.pl Regulamin informatorbudowlany.pl Cennik informatorbudowlany.pl Poczta z informatorbudowlany.pl
STRONA GŁÓWNA POCZTĄTEK BLOKU KONTAKT REGULAMIN CENNIK POCZTA
Aktualnie 65 gości
Logowanie
Login: 
Hasło: 
 Nie pamiętam hasła
Zarejestruj się:
Osoba fizyczna   Firma
Menu
Katalog firm
Katalog towarów
Kosztorysy budowlane
Tablica ogłoszeń
Tłumaczenia on-line
Kreatory
Katalog stron WWW
Procedury, Druki, Pliki
Wydarzenia
Bankowość
Biznes
Budownictwo
Ekonomia, finanse
IBB Estimator
IBB Estimator
Informatyka, internet
Komunikaty
Nieruchomości
Praca
Prawo
Prognozy
Rozmaitości
Targi
UE
Prawo
Poczta
Konsultanci
Witam, czekam na pytania odnośnie spraw technicznych portalu (chwilowo niedostępny, zostaw wiadomość, jeżeli chcesz otrzymać odpowiedź podaj adres e-mail)
Wiadomość poufna 
 
Reklama
Informacje
Fraza:  

To będzie przełomowy rok w budownictwie
   Wiele wskazuje na to, że branża budowlana najgorsze ma już za sobą, choć nie wszyscy przedsiębiorcy budowlani witali nowy rok w szampańskim nastroju.
   Tuż przed świętami GUS doniósł, że niemal co piąte przedsiębiorstwo zasygnalizowało pogorszenie się koniunktury w budownictwie (w listopadzie ten odsetek wynosił 15 proc.). Wciąż jednak przeważają optymiści - 23 proc. badanych firm - choć przez miesiąc grupa ta stopniała o jeden punkt procentowy.
   A przecież statystycy zasypali nas ostatnio optymistycznymi danymi makroekonomicznymi. Prof. Zofia Bolkowska z Wyższej Szkoły Zarządzania i Prawa w Warszawie uważa, że budowlańców powinna cieszyć zwłaszcza poprawa rentowności przedsiębiorstw, bo to oznacza wzrost inwestycji, a w konsekwencji - zamówień na roboty i materiały budowlane.
   Prof. Bolkowska, która od lat śledzi wpływ procesów gospodarczych na branżę budowlaną, nie ma wątpliwości: rok 2005 będzie przełomowy. Jej zdaniem, jeśli nie wydarzy się nic szczególnego (np. destabilizacja sytuacji politycznej mogąca zagrozić wzrostowi gospodarki), to po pięciu latach dekoniunktury budownictwo zacznie wychodzić z dołka.
   Pani profesor ocenia, że produkcja budowlano-montażowa może w tym roku wzrosnąć nawet o 10 proc. Ta optymistyczna prognoza bierze się też stąd, że do Polski napłynie więcej inwestycji zagranicznych i że uda nam się wykorzystać fundusze unijne, m.in. na budowę infrastruktury i obiekty związane z ochroną środowiska.
   Liczą na to m.in. szefowie największej krajowej grupy budowlanej - Budimeksu. Tuż przed świętami ogłosili, że w tym roku spodziewają się minimum 10-proc. wzrostu przychodów (tegoroczne mają być zbliżone do ubiegłorocznych, czyli w okolicach 2,1 mld zł).
   Prezes Ogólnopolskiej Izby Gospodarczej Drogownictwa Wojciech Malusi poinformował niedawno, że poprawę sytuacji finansowej sygnalizują już niemal wszystkie firmy drogowe, a łącznie z sezonowymi jest ich około 300.
   Problem w tym, że nie wszystkim firmom budowlanym uda się uszczknąć coś z tego tortu, o który będą się teraz bić także konkurenci z UE. Marek W. Zdyb z Rządowego Centrum Studiów Strategicznych (RCSS) twierdzi, że nasze przedsiębiorstwa są od nich na ogół słabsze, np. pod względem technologicznym, organizacyjnym i zarządzania.
   Zdyb zwraca też uwagę na rozdrobnienie, a w konsekwencji słabość kapitałową polskiego sektora budowlano-montażowego. Prof. Bolkowska przytacza dane GUS, z których wynika, że pod koniec 2003 r. w całym kraju działało 182 tys. firm budowlanych, głównie małych (do 20 osób). Te małe firmy zrealizowały ponad połowę kontraktów (54 proc. wartości produkcji budowlanej). Równocześnie są to firmy najmniej rentowne.
   Tymczasem rynek budowlany ulega szybkiemu przeobrażeniu. Maleje w nim udział budownictwa mieszkaniowego, a rośnie - budownictwa infrastrukturalnego i związanego z ochroną środowiska. Powstaje też więcej obiektów magazynowych i handlowych. A to oznacza wzrost wymagań stawianych budowlańcom. Czy sprostają im małe i średnie firmy o charakterze ogólnobudowlanym?
   O tym, że będzie im coraz trudniej zdobywać tego typu kontrakty, mogą świadczyć dane Urzędu Zamówień Publicznych (UZP). Okazuje się, że w 2004 r. wyraźnie zmalała liczba ogłoszonych przetargów, ale równocześnie wzrosła ich wartość. Zamawiający organizowali więc często przetargi ograniczone z kwalifikacją wstępną, bo ta dwustopniowa procedura umożliwia sprawdzenie zdolności firm do wykonania dużego kontraktu. Efekt? Ubiegało się o nie mniej przedsiębiorców. Np. w 2001 r. na każdy statystyczny przetarg dotyczący robót budowlanych przypadało 5,71 oferty, a w ubiegłym roku - już tylko 4,2. Prezes UZP Tomasz Czajkowski nie ma wątpliwości: ten rynek opanowały duże przedsiębiorstwa.
   Co w tej sytuacji mają robić firmy małe i średnie? Marek W. Zdyb radzi im, by jak najszybciej wybrały strategię działania. Według niego przedsiębiorcy mają trzy możliwości: konsolidację, pozyskanie strategicznego inwestora branżowego spośród renomowanych spółek unijnych albo specjalizację w ramach niszy rynkowej.
   Niewykluczone, że część firm zdecyduje się na czwartą możliwość, czyli wejście w szarą strefę. Prof. Bolkowska ocenia ją na co najmniej jedną piątą zatrudnionych w budownictwie i jedną czwartą wolumenu robót budowlanych. Specjaliści twierdzą, że w szarej strefie tkwi m.in. znaczna część budownictwa jednorodzinnego oraz remontów.


Źródło: Wyborcza (gazeta.pl) - Gazeta ogólnopolska
Dodał: pp

Data dodania: 05-01-2005

© 2003-2006 informatorbudowlany.pl kontakt problemy techniczne wyszukiwarka partnerzy zgłoś błąd

Nowe zasady dotyczące cookies. Aby nasza strona lepiej spełniała Państwa oczekiwania wykorzystujemy pliki cookies. Informujemy, że można zablokować zapisywanie ciasteczek, zmieniajšc ustawienia przeglšdarki. Szczegółowe informacje.