informatorbudowlany.plinformatorbudowlany.pl
Strona główna informatorbudowlany.pl Początek bloku Kontakt z informatorbudowlany.pl Regulamin informatorbudowlany.pl Cennik informatorbudowlany.pl Poczta z informatorbudowlany.pl
STRONA GŁÓWNA POCZTĄTEK BLOKU KONTAKT REGULAMIN CENNIK POCZTA
Aktualnie 1 gość
Logowanie
Login: 
Hasło: 
 Nie pamiętam hasła
Zarejestruj się:
Osoba fizyczna   Firma
Menu
Katalog firm
Katalog towarów
Kosztorysy budowlane
Tablica ogłoszeń
Tłumaczenia on-line
Kreatory
Katalog stron WWW
Procedury, Druki, Pliki
Wydarzenia
Bankowość
Biznes
Budownictwo
Ekonomia, finanse
IBB Estimator
IBB Estimator
Informatyka, internet
Komunikaty
Nieruchomości
Praca
Prawo
Prognozy
Rozmaitości
Targi
UE
Prawo
Poczta
Konsultanci
Witam, czekam na pytania odnośnie spraw technicznych portalu (chwilowo niedostępny, zostaw wiadomość, jeżeli chcesz otrzymać odpowiedź podaj adres e-mail)
Wiadomość poufna 
 
Reklama
Informacje
Fraza:  

Rosną zyski potentatów internetu... ale jak długo?
   Trzy największe internetowe firmy świata - portal Yahoo!, serwis aukcyjny eBay oraz wirtualny hipermarket Amazon.com - pokazały w ostatnich dniach imponujące wyniki finansowe. Co ciekawe, wszystkie przy tym... rozczarowały inwestorów.
   Dla amerykańskich potentatów internetu niedawne lata recesji na tym rynku mogą wydawać się dziś wspomnieniem równie realnym jak zły sen. Każda spółka z "wielkiej trójki" odnotowała w ciągu ostatnich trzech miesięcy mocny wzrost zarówno przychodów, jak i zysków netto. I każda przedstawia coraz lepsze prognozy.
   Kalifornijska eBay, która jako pierwsza z tego grona przyzwyczaiła obserwatorów rynku do coraz lepszych wyników finansowych, zarobiła tym razem na czysto ponad 190 mln dol. - prawie dwukrotnie więcej niż w analogicznym kwartale rok wcześniej. Wartość towarów, które internauci sprzedali za pośrednictwem jej serwisu aukcyjnego od kwietnia do czerwca, wyniosła aż 8 mld dolarów. Firma uzyskała z tego 773 mln dol. przychodów (pochodzących głównie z prowizji i opłat za swe usługi), na cały bieżący rok przewiduje przychody rzędu 3,2 mld dol.
   Największy światowy portal Yahoo! przez długi czas borykał się z recesją w reklamie internetowej, która zapanowała po krachu giełdowym w 2000 r. Jeszcze półtora roku temu finansowo znajdował się "pod kreską". Tymczasem w samym tylko drugim kwartale tego roku spółka zanotowała prawie 610 mln dol. przychodów i ponad 112 mln dol. zysku - to w obu kategoriach z grubsza dwukrotnie lepiej niż rok wcześniej.
   Wyniki te sugerują, że reklama internetowa na rynku amerykańskim staje się - choć dzieje się to później, niż niegdyś przepowiadano - poważnym źródłem dochodów. Przynajmniej dla największych graczy. Przedstawiciele Yahoo!, który właśnie głównie z reklamy (choć częściowo także z płatnych usług) czerpie przychody, podkreślają, że w ślad za rosnącą popularnością internetu idzie rosnąca liczba kampanii reklamowych online i coraz większe wydatki firm na promocję w sieci (zwłaszcza reklamodawców z branży handlu detalicznego, motoryzacyjnej i farmaceutycznej). Menedżerowie portalu spodziewają się szczególnie mocnego wzrostu internetowego rynku reklamowego w czwartym kwartale, co pozwala im prognozować na cały bieżący rok przychody rzędu 2,54 -2,64 mld dol.
   Pod koniec zeszłego tygodnia wyniki finansowe opublikował internetowy hipermarket Amazon.com - spółka założona jako księgarnia online w 1995 r. w Seattle przez internetowego wizjonera Jeffa Bezosa i powszechnie uznawana za okręt flagowy elektronicznego handlu detalicznego. Akcjonariusze przez długie lata musieli dokładać do przedsięwzięcia, wydaje się jednak, że czasy te należą do przeszłości - od trzech kwartałów firma nieprzerwanie notuje zyski. W ostatnim kwartale Amazon.com zarobiła na czysto 76,5 mln dol. (jeszcze rok wcześniej miała w tym okresie ponad 43 mln dol. straty), sprzedając towary za - bagatela - 1,4 mld dol. (wzrost o 26 proc.). Spółka podniosła także nieco całoroczne prognozy finansowe - obecnie przewiduje, że jej przychody w tym roku sięgną 6,63-6,93 mld dol.
   Widząc takie dane, paradoksalna wydaje się reakcja inwestorów giełdowych na opublikowane przez spółki wyniki. We wszystkich trzech przypadkach podlegała ona dość mocnym (kilka, a nawet kilkanaście procent) spadkom kursu akcji internetowych potentatów na giełdzie Nasdaq. Dlaczego?
   Analitycy upatrują w tym zjawisku głównie efekt nadmiernego wyśrubowania cen internetowych akcji w poprzednich miesiącach. Od czasu gdy rozwiała się żałoba po wspomnianym już krachu w 2000 r. i stało się jasne, że biznes ten może jednak przynosić solidne zyski, kursy papierów najbardziej obiecujących dotcomów bardzo zyskały na wartości. Na tyle, że niektórzy obserwatorzy zaczęli nawet mówić o kolejnej, tym razem już mniejszej internetowej "bańce mydlanej" (wypowiadali się tak nie tylko analitycy, ale też m.in. twórca Microsoftu Bill Gates). W tej sytuacji inwestorzy, nie słysząc wyjątkowo zaskakujących in plus niespodzianek finansowych ze strony spółek, woleli sprzedawać ich akcje.


Źródło: Wyborcza (gazeta.pl) - Gazeta ogólnopolska
Dodał: pp

Data dodania: 26-07-2004

© 2003-2006 informatorbudowlany.pl kontakt problemy techniczne wyszukiwarka partnerzy zgłoś błąd

Nowe zasady dotyczące cookies. Aby nasza strona lepiej spełniała Państwa oczekiwania wykorzystujemy pliki cookies. Informujemy, że można zablokować zapisywanie ciasteczek, zmieniajšc ustawienia przeglšdarki. Szczegółowe informacje.