informatorbudowlany.plinformatorbudowlany.pl
Strona główna informatorbudowlany.pl Początek bloku Kontakt z informatorbudowlany.pl Regulamin informatorbudowlany.pl Cennik informatorbudowlany.pl Poczta z informatorbudowlany.pl
STRONA GŁÓWNA POCZTĄTEK BLOKU KONTAKT REGULAMIN CENNIK POCZTA
Aktualnie 1 gość
Logowanie
Login: 
Hasło: 
 Nie pamiętam hasła
Zarejestruj się:
Osoba fizyczna   Firma
Menu
Katalog firm
Katalog towarów
Kosztorysy budowlane
Tablica ogłoszeń
Tłumaczenia on-line
Kreatory
Katalog stron WWW
Procedury, Druki, Pliki
Wydarzenia
Bankowość
Biznes
Budownictwo
Ekonomia, finanse
IBB Estimator
IBB Estimator
Informatyka, internet
Komunikaty
Nieruchomości
Praca
Prawo
Prognozy
Rozmaitości
Targi
UE
Prawo
Poczta
Konsultanci
Witam, czekam na pytania odnośnie spraw technicznych portalu (chwilowo niedostępny, zostaw wiadomość, jeżeli chcesz otrzymać odpowiedź podaj adres e-mail)
Wiadomość poufna 
 
Reklama
Informacje
Fraza:  

Krajom UE nie udało się porozumieć ws. czasu pracy

   Krajom UE nie udało się wczoraj w Brukseli porozumieć w sprawie nowej dyrektywy o czasie pracy. Dla Polski to fatalna wiadomość - nierozwiązany pozostaje nasz problem z czasem pracy lekarzy.








   Oznacza to dla nas duże kłopoty - potwierdza "Gazecie" Maciej Duszczyk z Instytutu Polityki Społecznej Uniwersytetu Warszawskiego.
   Przewodzący obecnie Unii Portugalczycy proponowali wprowadzenie do unijnego prawa dwóch nowych przepisów: •  pracownik mógłby pracować dłużej niż standardowy limit 48 godzin na podstawie osobnej umowy z pracodawcą (tzw. opt-out), nie dłużej jednak niż 65 godzin w tygodniu; •  dyżury lekarskie dzielono by na część „aktywną” i „nieaktywną”.
   Tymczasem dotychczasowe przepisy, które po wczorajszym fiasku negocjacji będą obowiązywać nadal, stwierdzają, że maksymalny czas pracy wynosi 48 godzin. Pracownik może go co prawda dobrowolnie przedłużyć, ale cały czas dyżuru musi być zaliczony do czasu pracy.Dotychczasowa unijna dyrektywa nakazuje, by każdy pracownik obowiązkowo miał 11 godzin odpoczynku w ciągu doby (co oznacza, że 24-godzinny dyżur lekarski jest automatycznie sprzeczny z prawem).
   Te przepisy są łamane w większości krajów UE, ale Bruksela ostrzegła, że będzie to tolerować tylko do końca tego roku. Poprzedni Sejm przyjął więc ustawę regulującą czas pracy lekarzy, która uwzględnia unijne przepisy i może doprowadzić do kryzysu w szpitalach.
   - Dostosowanie się do starej dyrektywy oznacza konieczność zapewnienia dodatkowych 20 tys. etatów w służbie zdrowia. Nierealne - mówi Duszczyk. - Jeśli zaś nie będziemy jej przestrzegać, grozi nam proces przed Europejskim Trybunałem Sprawiedliwości - dodaje.
   Pozwów przed ETS Polska i wiele innych krajów UE może się spodziewać już wkrótce. - Czas nie gra na korzyść Europy - ostrzegł komisarz ds. pracy Vladimir Spidla.
   Rządowe plany, by szybko zmienić polską ustawę w oczekiwaniu na nowe, korzystniejsze unijne prawo, biorą więc w łeb.
   Losy dwóch kluczowych dyrektyw zmieniających prawo pracy w całej Unii Europejskiej ważyły się wczoraj do późnych godzin popołudniowych. Za przyjęciem dyrektywy o czasie pracy wraz z towarzyszącą jej dyrektywą o pracownikach agencji pracy tymczasowej była zdecydowana większość krajów Unii Europejskiej. Przeciw: Wielka Brytania, ale także Irlandia i Niemcy.
   Polska, która przez ostatnie lata miała takie samo stanowisko jak Brytyjczycy, tym razem zmieniła koalicję i deklarowała to samo, co większość. - Chcemy tej dyrektywy - mówił w przerwie obrad wiceminister pracy Kazimierz Kuberski.
   Dyskusja była ciężka: przewodzący obradom Portugalczycy raz po raz namawiali, by zaakceptować kompromisowy pakiet. To samo proponował minister francuski, czeski, słoweński, fiński... Na próżno. Brytyjski i niemiecki ministrowie wspólnie żądali, by dyskusje nad dyrektywami przedłużyć. Nie wiadomo o ile.
   O 17.20 portugalski minister José Vieira da Silva się poddał. - Nie uda się nam dziś dojść do porozumienia - przyznał.
   I choć nie wykluczył przełomu w najbliższych tygodniach lub miesiącach, to trudno w taką perspektywę uwierzyć, bo np. rządy Czech i Francji otwarcie zapowiedziały, że jeśli nie będzie porozumienia dziś, to one zapomną o wszystkich ustępstwach, na jakie do tej pory poszły.
   Wczoraj za obiema dyrektywami opowiadała się wystarczająca większość państw Unii, by mogły one zostać przyjęte w głosowaniu. Ale Portugalczycy najwyraźniej postanowili uniknąć zderzenia - do tej pory jeszcze nie zdarzyło się, by Wielka Brytania i Niemcy zostały po prostu przegłosowane. W ostatnich dniach brytyjski rząd ostrzegł zresztą, że wdrożenie nowych przepisów wbrew jego woli może utrudnić ratyfikację nowego Traktatu Unii Europejskiej na Wyspach.
   Skąd się bierze opór Brytyjczyków? - Oni nie są w stanie przełknąć tego, że o długości czasu pracy na Wyspach będzie się decydować w Brukseli - ironizuje rozmówca "Gazety" w UKIE proszący o zachowanie anonimowości.
   To, co jednak Brytyjczyków boli najbardziej, to połączenie dwóch dyrektyw. Londyn może byłby nawet w stanie zaakceptować dyrektywę o czasie pracy, ale kategorycznie sprzeciwia się tej o pracownikach tymczasowych. Zwłaszcza zapisowi, na mocy którego już po sześciu tygodniach pracy mają oni mieć takie same warunki płacy co etatowcy.
   Dla Polski taki zapis jest obojętny, bo nasi pracownicy tymczasowi już teraz mają kodeksowe gwarancje równego traktowania.


Źródło: Wyborcza (gazeta.pl) - Gazeta ogólnopolska
Dodał: pp

Data dodania: 08-12-2007

© 2003-2006 informatorbudowlany.pl kontakt problemy techniczne wyszukiwarka partnerzy zgłoś błąd

Nowe zasady dotyczące cookies. Aby nasza strona lepiej spełniała Państwa oczekiwania wykorzystujemy pliki cookies. Informujemy, że można zablokować zapisywanie ciasteczek, zmieniajšc ustawienia przeglšdarki. Szczegółowe informacje.