informatorbudowlany.plinformatorbudowlany.pl
Strona główna informatorbudowlany.pl Początek bloku Kontakt z informatorbudowlany.pl Regulamin informatorbudowlany.pl Cennik informatorbudowlany.pl Poczta z informatorbudowlany.pl
STRONA GŁÓWNA POCZTĄTEK BLOKU KONTAKT REGULAMIN CENNIK POCZTA
Aktualnie 1 gość
Logowanie
Login: 
Hasło: 
 Nie pamiętam hasła
Zarejestruj się:
Osoba fizyczna   Firma
Menu
Katalog firm
Katalog towarów
Kosztorysy budowlane
Tablica ogłoszeń
Tłumaczenia on-line
Kreatory
Katalog stron WWW
Procedury, Druki, Pliki
Wydarzenia
Bankowość
Biznes
Budownictwo
Ekonomia, finanse
IBB Estimator
IBB Estimator
Informatyka, internet
Komunikaty
Nieruchomości
Praca
Prawo
Prognozy
Rozmaitości
Targi
UE
Prawo
Poczta
Konsultanci
Witam, czekam na pytania odnośnie spraw technicznych portalu (chwilowo niedostępny, zostaw wiadomość, jeżeli chcesz otrzymać odpowiedź podaj adres e-mail)
Wiadomość poufna 
 
Reklama
Informacje
Fraza:  

Rejestracja stron WWW to tylko sensacja

   "Sąd Najwyższy nakazał rejestrować wszystkie strony internetowe tak jak prasę" - tą powtarzaną od kilku dni sensacją żyją internauci, politycy próbują już zbijać na niej kapitał wyborczy. Tymczasem sprawa wygląda na burzę w szklance wody






   O tym, że jedno z lipcowych orzeczeń Sądu Najwyższego spowodowało konieczność rejestrowania na mocy prawa prasowego wszystkich witryn internetowych jako dzienników lub czasopism, media alarmują już od kilku dni w coraz bardziej sensacyjnej formie. "Sąd nakazał internautom rejestrować prowadzone przez nich blogi" - to tylko jeden z wielu podobnych nagłówków we wczorajszej prasie. Na forach internetowych zagotowało się. Słowo "cenzura" jest tam odmieniane przez wszystkie przypadki. 
   Polskie prawo prasowe pochodzi z 1984 r. i, niestety, w ogóle nie zdążyło jeszcze zauważyć istnienia internetu.
   W lipcu tego roku Sąd Najwyższy orzekł w sprawie przeciw niszowemu serwisowi Szycie po Przemysku. Prokuratura najpierw oskarżyła ów serwis o brak rejestracji, a potem w SN domagała się kasacji wcześniejszych, korzystnych dla twórców serwisu orzeczeń. Sąd oddalił wniosek prokuratury, ale z wygłoszonego orzeczenia i cytowanych w prasie wypowiedzi jednego z sędziów wynikało, że zdaniem sądu witryna internetowa - jeśli tylko jest aktualizowana przynajmniej raz w roku - powinna być rejestrowana na mocy prawa prasowego tak jak wydawnictwo papierowe.
   W ubiegłym tygodniu o sprawie napisała na pierwszej stronie "Rzeczpospolita". I uruchomiła lawinę. W niedzielę w jednym z głównych telewizyjnych programów informacyjnych nawet przedstawiciel Komendy Głównej Policji kajał się przed kamerą, że policja jeszcze nie zarejestrowała swej witryny jako tytułu prasowego i obiecywał, że niezwłocznie zostanie to naprawione.
   W poniedziałek nad rzeszą 13 mln polskich internautów - z których wielu ma swoje prywatne witryny lub blogi w sieci - pochylili się politycy Polskiego Stronnictwa Ludowego. Na konferencji prasowej zapowiedzieli taką zmianę prawa prasowego, by złowrogi obowiązek wyeliminować. Nowelizacja autorstwa PSL ma stanąć już na najbliższym posiedzeniu Sejmu. Co będzie w niej zapisane - nie wiadomo. Wczoraj mimo całodziennych próśb PSL nie nadesłał nam swego projektu.
   To zresztą niejedyna taka inicjatywa - nieco egzotyczne ugrupowanie Partia Piratów ogłosiło prace nad projektem "Obywatelskiej Ustawy o Prawie Prasowym", która nie przymuszałaby twórców stron WWW do ich rejestrowania w sądzie. Z nieoficjalnych doniesień wynika, że także wysocy urzędnicy rządowi analizują możliwości zmiany prawa prasowego w reakcji na orzeczenie SN.
   Problem w tym, że kontrowersyjne orzeczenie nie zostało jeszcze oficjalnie opublikowane. Bez formalnej treści orzeczenia trudno wnioskować, jakie właściwie może mieć ono konsekwencje.
   Atmosferę tonuje prawnik Piotr Waglowski, autor serwisu Vagla.pl (o prawie dotyczącym internetu i nowych technologii). - W przekazach medialnych sporo jest uproszczeń i zamieszania - pisze Waglowski. Zwraca uwagę na to, że zgodnie z prawem prasowym rejestruje się wyłącznie dzienniki oraz czasopisma, a nie wszystko, co tylko może podpadać pod pojęcie prasy. Oba pojęcia są w ustawie zdefiniowane i oba muszą być "drukiem periodycznym" lub "przekazem za pomocą dźwięku oraz dźwięku i obrazu". Przy dzienniku taki przekaz musi mieć dodatkowo "ogólnoinformacyjny charakter".
   Jeśli nie ma druku, jeśli nie ma dźwięku, jeśli nie ma dźwięku i obrazu - uważa Waglowski - to wówczas nie ma ani dziennika, ani czasopisma.
   A tylko osoba wydającą bez rejestracji dziennik lub czasopismo może podlegać karze zapisanej w ustawie. W dodatku to, czy kara za brak rejestracji jest w ogóle zgodna z konstytucją, bada Trybunał Konstytucyjny.


Źródło: Wyborcza (gazeta.pl) - Gazeta ogólnopolska
Dodał: pp

Data dodania: 07-09-2007

© 2003-2006 informatorbudowlany.pl kontakt problemy techniczne wyszukiwarka partnerzy zgłoś błąd

Nowe zasady dotyczące cookies. Aby nasza strona lepiej spełniała Państwa oczekiwania wykorzystujemy pliki cookies. Informujemy, że można zablokować zapisywanie ciasteczek, zmieniajšc ustawienia przeglšdarki. Szczegółowe informacje.