informatorbudowlany.plinformatorbudowlany.pl
Strona główna informatorbudowlany.pl Początek bloku Kontakt z informatorbudowlany.pl Regulamin informatorbudowlany.pl Cennik informatorbudowlany.pl Poczta z informatorbudowlany.pl
STRONA GŁÓWNA POCZTĄTEK BLOKU KONTAKT REGULAMIN CENNIK POCZTA
Aktualnie 53 gości
Logowanie
Login: 
Hasło: 
 Nie pamiętam hasła
Zarejestruj się:
Osoba fizyczna   Firma
Menu
Katalog firm
Katalog towarów
Kosztorysy budowlane
Tablica ogłoszeń
Tłumaczenia on-line
Kreatory
Katalog stron WWW
Procedury, Druki, Pliki
Wydarzenia
Bankowość
Biznes
Budownictwo
Ekonomia, finanse
IBB Estimator
IBB Estimator
Informatyka, internet
Komunikaty
Nieruchomości
Praca
Prawo
Prognozy
Rozmaitości
Targi
UE
Prawo
Poczta
Konsultanci
Witam, czekam na pytania odnośnie spraw technicznych portalu (chwilowo niedostępny, zostaw wiadomość, jeżeli chcesz otrzymać odpowiedź podaj adres e-mail)
Wiadomość poufna 
 
Reklama
Informacje
Fraza:  

Pięć sposobów, jak wywalczyć podwyżkę

   Co robi Japończyk, kiedy chce podwyżkę? Pracuje jeszcze lepiej niż dotychczas. A co robi Polak? Strajkuje. Ten żart krążył po polskich biurach jeszcze w latach 90. Teraz jest inaczej






   W badaniach przeprowadzonych przez PBS DGA na zlecenie "Gazety" na pytanie, co robić, żeby więcej zarabiać, o strajku wspomniało niespełna 6 proc. Polaków. Większość ankietowanych wskazywało na wyjazd za granicę, dokształcanie się i zmianę pracodawcy.
   Polacy coraz lepiej rozumieją i wykorzystują wolny rynek. Podwyżkowych strategii może być pewnie tyle, ilu pracowników. Zapytaliśmy fachowców od rynku pracy i zarządzania ludźmi o te najskuteczniejsze, mniej skuteczne i najczęściej stosowane.

   Rekrutacja na przetarg
   Według specjalistów od rekrutacji ta metoda jest stosowana coraz częściej. Streszcza ją Aleksandra Szymanowicz, menedżer ds. HR w LCS Logistics: - Pracownik przychodzi do szefa z hasłem: "Jeśli mi nie dasz podwyżki, odejdę". Sposób prosty i na pewno stosowany od bardzo dawna, ale ostatnio wzbogacony o nowy element. Pracownik składa aplikacje w innych firmach, przechodzi kolejne etapy rekrutacji, kiedy ma zostać zatrudniony, informuje swojego szefa, że dostał propozycję lepszą od tego, co ma. Wynegocjowane warunki w nowej firmie traktuje jak kartę przetargową.
   Aleksandra Szymanowicz: - Metoda na pewno jest skuteczna, ale krótkoterminowo. Taki pracownik ma duże szanse na podwyżkę, szczególnie w mniejszej firmie, kiedy trudno go zastąpić. Pracodawca jednak traci do niego zaufanie - będzie pamiętał, w jaki sposób był szantażowany. Na dłuższą metę pracownik więc straci, tym bardziej że wycofanie się po pozytywnym przejściu wszystkich etapów rekrutacji koszmarnie wpływa na firmę, która chciała nową osobę zatrudnić. Taka wiadomość może też roznieść się po rynku, robiąc fatalne wrażenie o pracowniku. Sama nigdy takiej osoby nie zatrudnię.
   Pracownicy jednak ryzykują. Anna Małecka, członek zarządu i współwłaściciel Strategii Personalnych, agencji doradztwa personalnego, przyznaje, że spotkała się już przypadkami przychodzenia do starego pracodawcy z przygotowaną umową o pracę od nowego. - Wtedy pracownik robi przetarg - słyszymy.

   Bo wyjadę!
   Podobnym do poprzedniego sposobem jest oznajmienie szefowi: "Wyjeżdżam". - I bywa to coraz bardziej skuteczne - przyznaje Lidia Król z pośrednictwa Jobs.pl, która zajmuje się rekrutacją pracowników do pracy za granicą. - Spotykałam się z taką sytuacją wielokrotnie, głównie przy rekrutacjach inżynierów, mechaników przemysłowych - to zawody, w których w Polsce brakuje ludzi. Takie osoby już po złożeniu wypowiedzenia w polskiej firmie dostawały podwyżkę - zaznacza.
   Lidia Król przyznaje, że Polacy coraz sceptyczniej patrzą na perspektywę wyjazdu za granicę, więc też łatwiej ich w kraju zatrzymać: - W tym momencie emigracja ma charakter czysto zarobkowy. Mało kto chce jechać do Anglii, traktując wyjazd i pracę jako awans, bo sygnał o ewentualnym wyjeździe dla pracodawcy jest często impulsem do podwyżki albo awansu w Polsce.

   Skoczek tylko dla młodych
   Pół roku w firmie produkującej chipsy. Siedem miesięcy w konkurencyjnej chipsowej firmie. Prawie rok w hurtowni spożywczej. Pełny rok w fabryce krakersów. Za każdym razem większa prowizja od sprzedaży i nowe bonusy: komórka, służbowe auto, laptop, wczasy w Tunezji, prywatna klinika dla rodziny.

To typowe kariery przedstawicieli handlowych z lat 90. - Dziś się to już nie sprawdza - twierdzi Anna Małecka. - O ile dziesięć lat temu pracodawcy cenili szerokie doświadczenia biznesowe "skoczków", to teraz częsta zmiana pracy jest oceniana niedobrze. Handlowcy z taką karierą są mało wiarygodni, szczególnie kiedy odchodzą do tej samej branży, bo kto uwierzy, że produkt konkretnej firmy jest najlepszy, jeśli osoba, która go rekomenduje, chwilę temu przekonywała do produktów konkurencji?
   Anna Małecka przyznaje, że dziś często pracę zmieniają ludzie bardzo młodzi. Dla nich to wciąż sposób na podwyżkę i znalezienie własnego miejsca. Później opłaca się być lojalnym.

   Złowiony łowca
   Sebastian Mikosz: zaczynał w latach 90. w Arturze Andersenie w Paryżu. W roku 2000 przyjechał do Polski, został dyrektorem Francuskiej Izby Przemysłowo-Handlowej w Warszawie. Od czerwca 2003 - wiceszef Polskiej Agencji Informacji i Inwestycji Zagranicznych. Kadencja skończona w sierpniu 2006. Po niej został dyrektorem zarządzającym i head-hunterem w firmie doradztwa personalnego Amrop Hever.
   Sebastian Mikosz jest dziś menedżerem w międzynarodowej firmie konsultingowej Deloitte. Odpowiada za sektor publiczny i - jak się wydaje - jego ścieżka kariery pokazuje, że strategia "skoczka" nie musi być nieelegancka.
   Kiedy moich ostatnich pracodawców poinformowałem o nowej ofercie, którą dostałem, siedliśmy przy winie. Sami mi pogratulowali i przyznali, że warto z niej skorzystać. Umówiliśmy się na dokończenie rozpoczętych projektów - mówi dzisiejszy menedżer w Deloitte.
   Podwyżka to coś pośrodku między biernym staniem z boku a nachalnym domaganiem się podwyżki. Na pewno trzeba być fair i zachowywać się przyzwoicie, bo rynek jest mały i w biznesie ludzie polecają sobie siebie nawzajem. Zawsze opłaca się być specjalistą na niszowym rynku.
   Chińczycy mówią, że cmentarze są pełne ludzi niezastąpionych. Nie ma jednak jednego sposobu na podwyżkę. Trzeba pamiętać o rynku, na którym działa firma, i postawić się w roli pracodawcy. Inaczej wygląda rynek z perspektywy pracowników McDonalda, a inaczej finansisty znającego się na ubezpieczeniach. Trzeba być racjonalnym.

   Porozmawiaj z szefem
   Aleksandra Szymanowicz poleca strategię prostą i uniwersalną. - Dziwne, że ludzie tak często o niej zapominają, a warto po prostu pogadać z szefem! Przedstawić swoją sytuację życiową, swoje potrzeby. Do takiej rozmowy trzeba się oczywiście przygotować - znać i wyliczyć swoje dokonania w firmie, pokazać, "co firma ze mnie ma".
   Anna Małecka ze Strategii Personalnych przyznaje, że pracownicy coraz śmielej mówią o swoich kompetencjach i doświadczeniu. Ostatnio często stosowanym przez nich argumentem bywa też informacja, że... płace w Polsce wzrosły. Menedżer ds. HR w LCS Logistics sugeruje jednak rzeczową rozmowę, która - jeśli nie będzie skuteczna bezpośrednio - podniesie autorytet pracownika w oczach pracodawcy. - Ważna jest szczerość, jestem przeciwnikiem szukania strategii i kombinowania. Podwyżki na takiej rozmowie oczywiście można nie dostać, ale kluczowa jest reakcja szefa. Jeśli zareaguje zupełnie negatywnie, to też istotna informacja - łatwiej będzie odejść.


Źródło: Wyborcza (gazeta.pl) - Gazeta ogólnopolska
Dodał: pp

Data dodania: 06-06-2007

© 2003-2006 informatorbudowlany.pl kontakt problemy techniczne wyszukiwarka partnerzy zgłoś błąd

Nowe zasady dotyczące cookies. Aby nasza strona lepiej spełniała Państwa oczekiwania wykorzystujemy pliki cookies. Informujemy, że można zablokować zapisywanie ciasteczek, zmieniajšc ustawienia przeglšdarki. Szczegółowe informacje.