informatorbudowlany.plinformatorbudowlany.pl
Strona główna informatorbudowlany.pl Początek bloku Kontakt z informatorbudowlany.pl Regulamin informatorbudowlany.pl Cennik informatorbudowlany.pl Poczta z informatorbudowlany.pl
STRONA GŁÓWNA POCZTĄTEK BLOKU KONTAKT REGULAMIN CENNIK POCZTA
Aktualnie 1 gość
Logowanie
Login: 
Hasło: 
 Nie pamiętam hasła
Zarejestruj się:
Osoba fizyczna   Firma
Menu
Katalog firm
Katalog towarów
Kosztorysy budowlane
Tablica ogłoszeń
Tłumaczenia on-line
Kreatory
Katalog stron WWW
Procedury, Druki, Pliki
Wydarzenia
Bankowość
Biznes
Budownictwo
Ekonomia, finanse
IBB Estimator
IBB Estimator
Informatyka, internet
Komunikaty
Nieruchomości
Praca
Prawo
Prognozy
Rozmaitości
Targi
UE
Prawo
Poczta
Konsultanci
Witam, czekam na pytania odnośnie spraw technicznych portalu (chwilowo niedostępny, zostaw wiadomość, jeżeli chcesz otrzymać odpowiedź podaj adres e-mail)
Wiadomość poufna 
 
Reklama
Informacje
Fraza:  

Mniej barier w budownictwie
   Ustawa o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym jest dla wielu inwestorów jak... uwierające buty. Czy zanieść je do szewca, czy wymienić na nowe? Do końca września rząd ma podjąć decyzję w tej sprawie.
   Polska Konfederacja Pracodawców Prywatnych wolałaby to drugie rozwiązanie. Decydujące słowo w tej sprawie należy jednak do rządu i parlamentu. Wiceminister infrastruktury Wiesław Szczepański zapewniał w środę posłów z sejmowej komisji gospodarki, że najpewniej pod koniec września rząd skieruje do Sejmu projekt stosownej nowelizacji. Problem w tym, że inaczej wyobraża ją sobie Ministerstwo Gospodarki (które idzie na rękę przedsiębiorcom domagającym się radykalnych zmian), a inaczej Ministerstwo Infrastruktury (które jeszcze do niedawna broniło status quo i dopuszczało jedynie niewielką modyfikację przepisów).
   Przedsiębiorcom najbardziej doskwiera ograniczenie prawa własności gruntów w sytuacji, gdy nowy plan zagospodarowania przestrzennego ich nie obejmuje. Dodajmy, że jest to dziś powszechne zjawisko, bo w styczniu wygasły stare plany sprzed 1995 r., a nowych gminy jeszcze nie uchwaliły. W tym wypadku pozwolenie na budowę może być wydane na podstawie decyzji o warunkach zabudowy, o ile inwestor spełni kilka warunków. Np. co najmniej jedna działka sąsiednia dostępna z tej samej drogi publicznej musi być zabudowana, a kolejny budynek ma uwzględniać tę zabudowę.
   Według resortu infrastruktury, ta tzw. zasada sąsiedztwa ma chronić ład przestrzenny w naszym kraju. Z kolei Konfederacja uważa, że przepisy dają urzędnikom zbyt dużą swobodę i grożą "monokulturą przestrzenną". Ponadto nie precyzują, czy teren po drugiej strony drogi jest terenem sąsiednim, czy nie. To nie wszystko. Na pat inwestycyjny skarżą się przedsiębiorcy z gmin górniczych, bo na tych terenach bez planu nic nie można zbudować.
   Ministerstwo Infrastruktury uważa, że te problemy da się rozwiązać za pomocą poprawek, które doprecyzują przepisy i zdyscyplinują samorządy. Np. gminom górniczym narzucony byłby dwuletni termin na uchwalenie tzw. planów obowiązkowych (po tym czasie musiałyby wypłacać odszkodowania blokowanym inwestorom). Resort nie wyklucza w przyszłości większej zmian, ale - jak zastrzega - dopiero po przeanalizowaniu skutków ustawy. Ta zaś działa zaledwie od roku.
   Tymczasem Ministerstwo Gospodarki dąży do szybkich i głębokich zmian. - Naszym celem jest doprowadzenie do sytuacji, gdy inwestor będzie znał wszystkie ograniczenia dotyczące terenu przed podjęciem decyzji inwestycyjnej - podkreślał wczoraj w Sejmie Stefan Drygas, wicedyrektor departamentu rozwoju przedsiębiorczości w resorcie. Ryszard Kowalski, ekspert Polskiej Konfederacja Pracodawców Prywatnych i równocześnie prezes Związku Pracodawców-Producentów Materiałów dla Budownictwa wyjaśnia, że dziś inwestor musi angażować czas i pieniądze (m.in. na koncepcję architektoniczną budowli) nie mając gwarancji, że dostanie zgodę na planowaną inwestycję.
   Co proponuje Ministerstwo Gospodarki? Gminy miałyby dwa lata na uchwalenie bardzo ogólnych tzw. planów przeznaczenia, obejmujących całe ich obszary. - Dzięki temu ograniczenie terenu byłoby znane, nim jeszcze pojawi się inwestor - mówi Kowalski. Plany przeznaczenia mówiłyby jedynie co i gdzie można wybudować. Natomiast bardzo szczegółowe wytyczne ("jak budować") zawierałyby - tak jak obecnie - plany miejscowe lub - to nowość! - gminne przepisy urbanistyczne.
   Jeszcze przez dwuletni okres vacatio legis inwestorów obowiązywałyby obecne zasady (z koniecznością uzyskania decyzji o warunkach zabudowy włącznie). Gdyby jednak w tym czasie gminy nie kiwnęły palcem w sprawie planów, na ich terenie obowiązywałaby całkowita blokada inwestycji. Jest to jednak mało prawdopodobne, bo prawie wszystkie gminy mają już studia uwarunkowań i kierunków zagospodarowania terenu. A te - zgodnie z projektem - będzie można w stosunkowo prosty sposób przekształcić w owe plany przeznaczenia. Ponadto uchwalone do tego czasu szczegółowe plany miejscowe zachowałyby ważność i wówczas te pierwsze nie byłyby wymagane.
   Który z tych projektów wybierze rząd? Z naszych informacji wynika, że sprawa jest już właściwie przesądzona - Ministerstwa Gospodarki.


Źródło: Wyborcza (gazeta.pl) - Gazeta ogólnopolska
Dodał: pp

Data dodania: 14-07-2004

© 2003-2006 informatorbudowlany.pl kontakt problemy techniczne wyszukiwarka partnerzy zgłoś błąd

Nowe zasady dotyczące cookies. Aby nasza strona lepiej spełniała Państwa oczekiwania wykorzystujemy pliki cookies. Informujemy, że można zablokować zapisywanie ciasteczek, zmieniajšc ustawienia przeglšdarki. Szczegółowe informacje.