informatorbudowlany.plinformatorbudowlany.pl
Strona główna informatorbudowlany.pl Początek bloku Kontakt z informatorbudowlany.pl Regulamin informatorbudowlany.pl Cennik informatorbudowlany.pl Poczta z informatorbudowlany.pl
STRONA GŁÓWNA POCZTĄTEK BLOKU KONTAKT REGULAMIN CENNIK POCZTA
Aktualnie 65 gości
Logowanie
Login: 
Hasło: 
 Nie pamiętam hasła
Zarejestruj się:
Osoba fizyczna   Firma
Menu
Katalog firm
Katalog towarów
Kosztorysy budowlane
Tablica ogłoszeń
Tłumaczenia on-line
Kreatory
Katalog stron WWW
Procedury, Druki, Pliki
Wydarzenia
Bankowość
Biznes
Budownictwo
Ekonomia, finanse
IBB Estimator
IBB Estimator
Informatyka, internet
Komunikaty
Nieruchomości
Praca
Prawo
Prognozy
Rozmaitości
Targi
UE
Prawo
Poczta
Konsultanci
Witam, czekam na pytania odnośnie spraw technicznych portalu (chwilowo niedostępny, zostaw wiadomość, jeżeli chcesz otrzymać odpowiedź podaj adres e-mail)
Wiadomość poufna 
 
Reklama
Informacje
Fraza:  

Microsoft: Skończmy z anonimowym internetem

   Identity 2.0 oznacza tożsamość zintegrowaną. Dziś, wysyłając maile z różnych adresów, wyrażając opinie na forach, kupując książki w Amazonie, korzystamy z różnych haseł i loginów. Cel rewolucji jest taki, by przy użyciu jednego identyfikatora korzystać ze wszystkich potrzebnych stron.






   Nowe narzędzie Microsoftu, które to umożliwia, nazywa się CardSpace. Starszym rozwiązaniem jest OpenID.
   W Polsce liczba stron, na których można się zalogować za pomocą OpenID, rośnie bardzo szybko, ostatnio dzięki serwisowi blogowemu Jogger. Rok 2007 może być przełomowy dla tej technologii - albo się upowszechni, albo zostanie zapomniana - twierdzi Marcin Jagodziński, twórca projektu Identity 2.0 PL. Dick Hardt promujący OpenID na świecie podkreśla w swoim blogu, że powinniśmy oczekiwać zasadniczej zmiany: - Trzeba wykonać ogromną pracę - odwrócić zasady, które rządzą internetem - twierdzi. Stanie się tak, kiedy informacje, których wymagają od nas administratorzy, zastąpimy tym, co my chcemy o sobie powiedzieć. Kiedy przestaniemy ukrywać się pod kilkunastoma pseudonimami, nie tracąc poczucia bezpieczeństwa. Będzie to oznaczało sukces Identity 2.0, ale również - że zaczynamy traktować internet naprawdę poważnie. Sygnałem nadchodzącej zmiany jest "tsunami ekspresji". Tak "Times" nazwał wysyp nowych serwisów, które wykorzystują kreatywność użytkowników, ale rezygnują ze starych zasad. Nie gromadzą już wszelkich przejawów twórczości jak YouTube albo MySpace. Artyści zapraszają do współpracy innych twórców, oceniając ich prace i doświadczenie na podstawie informacji, które zostawiają o sobie w internecie, najczęściej na swoich stronach.
   Daytrotter.com wygląda jak magazyn muzyczny. Poza plikami dźwiękowymi stronę wypełniają recenzje koncertów, rysunki i komiksy. Jednym ze stałych autorów jest Joe Sayers. - Twórca serwisu Sean znalazł moje internetowe portfolio i zapytał, czy nie chciałbym współtworzyć nowego projektu. Co tydzień oddaję komiks. Wiem, że ogląda go dużo więcej ludzi, niż gdyby był wydrukowany. Dostaję maile z komentarzami. Daytrotter jest dla mnie jak pracownia, w której mogę się rozwijać - mówi Sayers. Poza Joe'em stronę ilustruje kilku innych rysowników. Ale najważniejsza jest tu muzyka. Niezależne grupy podczas tras koncertowych po Ameryce zatrzymują się na przedmieściach Rock Island, żeby wziąć udział w nagraniu dla serwisu. Sean Moeller chciał stworzyć coś, co różniłoby się od popularnych blogów muzycznych: - Zgromadziliśmy grupę profesjonalistów, mamy genialnego inżyniera dźwięku i kilku dobrych muzyków, którzy pomagają w nagraniach. Kontaktujemy się z grupą, o której wiemy, że będzie koncertowała w Illinois. Spotykamy się z nimi, nagrywamy na taśmę analogową. Kupujemy zespołowi pizzę i piwo. Mówimy dziękujemy, do zobaczenia. Inżynier przygotowuje dźwięk i następnego dnia użytkownicy mogą za darmo ściągnąć plik do swojego komputera. Moeller przyznaje, że pozazdrościli Johnowi Peelowi, który organizował podobne sesje w studiach BBC.
   Na takim samym pomyśle opiera się istniejąca dłużej francuska strona Take Away Shows. Jego reporterzy nagrywają muzyków w ich mieszkaniach, na ulicach, w kawiarniach. Można obejrzeć np. Krię Brekkan (znaną z płyt grupy Mum) grającą na akordeonie nad Sekwaną i wokalistę szwedzkiego zespołu I'm From Barcelona spacerującego z gitarą po Paryżu. Krótkim filmom towarzyszą teksty o tym, jak reporterzy dotarli do artysty, i o kulisach nagrania.
   Brian Eno, nie tylko muzyk, ale też fan internetu i nowych technologii (jest autorem dźwięku startowego MS Windows 95), wyprzedza te pomysły. - Chciałbym, żeby działały programy, do których można wpisać moje upodobania, zainteresowania, gust - mówił niedawno w wywiadzie dla "Timesa". - Chciałbym mieć dostęp nie do prac artysty, ale do oprogramowania, które pozwoli skomponować utwór jakby jego ręką. Na przykład pudełko Szostakowicza, Brahmsa albo Briana Eno. Musiałoby zawierać informacje o wszystkich wyborach, jakich dokonuję. Musiałoby opierać się na idei Identity 2.0.
   Tymczasem trwają prace nad portalem, który ma umożliwić muzykom spotkania w sieci po to, by razem zagrać. W czasie rzeczywistym, bez konieczności wychodzenia z własnego pokoju. eJamming będzie nie tylko narzędziem do nagrywania, ale też serwisem, dzięki któremu artyści będą mogli umawiać się na jam sessions w sieci. - Powiedzmy, że składasz grupę, nie masz basisty i nie możesz znaleźć dobrego w swoim mieście. Albo chcesz nagrać świetny kawałek, ale okazuje się, że perkusista złamał nogę i trzeba go wymienić. Albo twoi koledzy z zespołu przeprowadzili się do Seattle, a ty wciąż mieszkasz w Nashville i dałbyś wszystko, żeby zagrać z nimi. eJamming rozwiąże problem - mówi jego twórca Gail Kantor.
   Rozpowszechnienie Identity 2.0 zmieni funkcjonowanie serwisów społecznościowych. Istnieje szansa, że sieci użytkowników zaczną powstawać wokół nich samych. Każdy z nas będzie pracował nad nowym serwisem, gromadząc wokół swojego internetowego ID projekty, znajomych, komentarze, przedstawiając się tak samo na różnych stronach - mówi Marcin Jagodziński. Już teraz serwisy wykorzystujące kreatywność użytkowników przestają być tylko forum. W zamian za współpracę coś proponują. Jasne zasady obowiązują w nowej internetowej telewizji Panjea. - Wy wnosicie kreatywność, my załatwiamy sponsorów i reklamy. Pozwalamy wam wyrażać siebie w muzyce i wideo. Jesteśmy waszymi wirtualnymi agentami. Jak to w takich układach - dzielimy się zyskami - mówi jej twórca Seth Alsbury. Żeby zostać współpracownikiem Panjea, należy przesłać krótkie filmy wideo, pliki muzyczne albo zdjęcia swojego autorstwa i uzyskać akceptację redaktorów serwisu. "Za każdym razem, kiedy ktoś posłucha twojej piosenki albo ją ściągnie na swój komputer, zapłacimy" - informują. Budynek, w którym działa firma, nazywa się Panjea House. Mieści się w Hollywood, w dzielnicy Whitley Heights. - To nowoczesna wersja Silver Factory Andy'ego Warhola - twierdzi Alsbury. - Miejsce, w którym młodzi utalentowani ludzie dzielą się pomysłami, inspirują siebie nawzajem. Niedawno serwis zorganizował konkurs na najlepsze wideo z wykorzystaniem rekwizytów z filmów "Capote", "Chicago" i "Underworld".


Źródło: Wyborcza (gazeta.pl) - Gazeta ogólnopolska
Dodał: pp

Data dodania: 22-02-2007

© 2003-2006 informatorbudowlany.pl kontakt problemy techniczne wyszukiwarka partnerzy zgłoś błąd

Nowe zasady dotyczące cookies. Aby nasza strona lepiej spełniała Państwa oczekiwania wykorzystujemy pliki cookies. Informujemy, że można zablokować zapisywanie ciasteczek, zmieniajšc ustawienia przeglšdarki. Szczegółowe informacje.