informatorbudowlany.plinformatorbudowlany.pl
Strona główna informatorbudowlany.pl Początek bloku Kontakt z informatorbudowlany.pl Regulamin informatorbudowlany.pl Cennik informatorbudowlany.pl Poczta z informatorbudowlany.pl
STRONA GŁÓWNA POCZTĄTEK BLOKU KONTAKT REGULAMIN CENNIK POCZTA
Aktualnie 1 gość
Logowanie
Login: 
Hasło: 
 Nie pamiętam hasła
Zarejestruj się:
Osoba fizyczna   Firma
Menu
Katalog firm
Katalog towarów
Kosztorysy budowlane
Tablica ogłoszeń
Tłumaczenia on-line
Kreatory
Katalog stron WWW
Procedury, Druki, Pliki
Wydarzenia
Bankowość
Biznes
Budownictwo
Ekonomia, finanse
IBB Estimator
IBB Estimator
Informatyka, internet
Komunikaty
Nieruchomości
Praca
Prawo
Prognozy
Rozmaitości
Targi
UE
Prawo
Poczta
Konsultanci
Witam, czekam na pytania odnośnie spraw technicznych portalu (chwilowo niedostępny, zostaw wiadomość, jeżeli chcesz otrzymać odpowiedź podaj adres e-mail)
Wiadomość poufna 
 
Reklama
Informacje
Fraza:  

Czy terabajtowe dyski obronią się przed flashem?

   Pięćdziesiąt lat temu na komputerowym dysku mieściło się zaledwie 5 megabajtów danych. Wkrótce producenci dysków zrobią kolejny krok milowy i przekroczą granicę 1 terabajta danych. Ale to niejedyne zmiany w branży.








   Pierwszy komputerowy dysk twardy IBM w komputerze RAMAC mógł przechować... zaledwie 5 MB danych. Dziś, gdy tysiąckroć bardziej pojemne dyski są mniejsze od pudełka zapałek, RAMAC może co najwyżej wywołać uśmiech politowania - z trudem udałoby się upchnąć na nim dwa średniej jakości cyfrowe zdjęcia albo piosenkę w formacie MP3. A producenci właśnie mrożą szampana, by uczcić symboliczny krok - debiut dysku o pojemności jednego terabajta.
   Jeszcze w tym kwartale taki dysk o nazwie Deskstar 7K1000 ma wprowadzić do sprzedaży Hitachi. Podobne plany ogłosił amerykański Seagate.
   Czym jest terabajt? Kilka lat temu naukowcy z U.C. Berkeley wyliczyli, że gdyby na papierze zapisać odpowiednik terabajta danych, do jego wytworzenia trzeba by ściąć 50 tysięcy drzew. A stos kartek miałby wysokość prawie sześciu kilometrów. Stosując porównania bliższe cyfrowej epoce - definicja przyjęta przez producentów (głównie z powodów marketingowych) mówi, iż terabajt to tysiąc gigabajtów. Faktycznie jest to 1024 GB, choć pojemność dysków jest zwykle niższa. Na terabajtowym dysku można zgromadzić aż 250 tys. plików muzycznych w formacie MP3, czyli ponad 20 tys. albumów. Gdyby całego Deskstara przeznaczyć na filmy, ciurkiem można by oglądać 250 godzin filmów w wysokiej rozdzielczości HD (w przypadku filmów jakości DVD nawet czterokrotnie więcej).
   Dla branży debiut Deskstara to swego rodzaju święto - na podobne wydarzenie czekano od 1991 r., kiedy na rynku pojawiły się pierwsze dyski o pojemności 1 GB (kosztowały, bagatela, ok. 2 tys. dol.) Ale początkowo nie wzbudziły wielkiego entuzjazmu. Nie tylko ze względu na cenę - w komputerach przechowywano głównie dokumenty tekstowe i arkusze kalkulacyjne i mało kto potrafił sobie wyobrazić, co robić z tak gigantyczną pojemnością.
   Dziś apetyt konsumentów na coraz większe dyski nikogo nie dziwi - komputer staje się powoli składnicą filmów, muzyki, zdjęć czy książek. Jak szacuje Tom Coughlin, niezależny analityk branży IT, dane, jakie zaawansowani użytkownicy komputerów przechowują w swoich domach (na dyskach twardych, płytach DVD i CD), zajmują przeciętnie ok. 700 GB. - W 2010 r. będzie to już 4,5 terabajta danych - uważa Coughlin.
   Analitycy nie spodziewają się jednak, by terabajtowy dysk szybko zdobył popularność. - W ciągu najbliższych pięciu lat zdobędzie najwyżej 5 proc. rynku - uważa Krishna Chander, analityk firmy badawczej iSuppli. Jej tezę potwierdzają dane iSuppli - choć na rynku dostępne są dyski 500 i 750 GB, to najczęściej komputer (uwzględniając laptopy) kryje w sobie dysk o pojemności 160 GB (podobnie jest w Polsce).
   Co nie oznacza, że Hitachi i Seagate wchodzą z nowym dyskiem, wyprzedzając zapotrzebowanie na rynku. Bo choć komputery nadal są głównym źródłem przychodów dla producentów dysków, to coraz większe znaczenie zaczyna odgrywać sprzęt elektroniki użytkowej - np. konsole do gier czy telewizyjne dekodery (dyski Seagate znalazły się m.in. w dekoderach telewizji satelitarnej n).
   Jak prognozuje iSuppli, sprzedaż twardych dysków do urządzeń innych niż komputery do 2010 r. będzie rosła w tempie 30 proc. rocznie. Poza sprzętem typowo domowym chodzi też o dyski wykorzystywane w systemach samochodowych (wspomagają m.in. system nawigacyjny, służą do przechowywania plików muzycznych).
   - Sprzedajemy też w Polsce dyski, które potem trafiają do czołgów - dodaje Wojciech Puchalski, odpowiedzialny za sprzedaż dysków Seagate w naszym regionie. Ale szczegółów nie chce zdradzić.
   Szacuje się, że rocznie z fabryk wyjeżdża około pół miliarda twardych dysków. Po zeszłorocznym przejęciu Maxtora za blisko 2 mld dol. zdecydowanym numerem jeden na rynku jest Seagate - ma ponad jedną trzecią światowego tortu. I choć nad najbliższym konkurentem Western Digital ma znaczną przewagę, nie może spać spokojnie. Chrapkę na rynek mają bowiem producenci pamięci flash, którzy zdominowali już segment małych urządzeń elektronicznych jak aparaty cyfrowe czy przenośne odtwarzacze muzyczne.
   Czym flash różni się od tradycyjnego dysku twardego? Flash - jak przekonują producenci - jest bardziej odporny na wstrząsy. A to dlatego, że - upraszczając - w klasycznym twardym dysku za odczytywanie danych odpowiada magnetyczny talerz i znajdująca się nad nim głowica. Gdy np. otwieramy dokument tekstowy albo gramy w Tetrisa, talerz i głowica się poruszają. A pamięć flash nie ma żadnych ruchomych, mechanicznych elementów. Potrzebuje też mniej energii elektrycznej. - Świat przejdzie na flash, a dyski twarde odejdą do lamusa - zapowiada Eli Harari, szef SanDisk, jednego z liderów flashowego rynku.
   Sęk w tym, że mimo swoich zalet flash jest znacznie droższy od tradycyjnych dysków. I nie może się z nimi równać pojemnością - w tym roku w sprzedaży pojawią się dyski flash o pojemności 32 GB. - My już oferujemy 1 terabajt - zauważa Puchalski. - Kiedy flash dojdzie do takiej pojemności, to ile będą w stanie zaoferować tradycyjni producenci? 10 terabajtów, a może i więcej - dodaje.
   Seagate dmucha jednak na zimne - z jednej strony zainwestował już kilkaset milionów dolarów w badania nad wykorzystaniem nanotechnologii przy zapisie danych, co - przynajmniej teoretycznie - mogłoby znacznie zwiększyć możliwości dysków. Z drugiej - zaczyna podchody pod konsumenta. Spółka ma bowiem ten sam zgryz co produkujący procesory Intel - obie spółki są liderami w swoich segmencie i produkują części niezbędne do pracy komputera, a konsumenci postrzegają je jako "coś w środku komputera". - Chcemy to zmienić. Chcemy, by marka Seagate czy Maxtor tak jak iPod była wyznacznikiem pewnego stylu życia - mówią przedstawiciele giganta.
   Pierwszą próbą jest seria zewnętrznych dysków z serii FreeAgent - od dysku wielkości pudełka zapałek mieszczącego 12 GB po 750-gigowy dysk wielkości książki. Nowością jest oprogramowanie, dzięki któremu, jeśli podepniemy dysk do cudzego komputera, mamy dostęp np. do ulubionych stron internetowych, ustawień pulpitu czy haseł do skrzynek pocztowych. - Kiedy odłączymy dysk, na cudzym komputerze nie zostaną żadne ślady po prywatnych informacjach - zapewnia Wojciech Puchalski.
   FreeAgent na rynku pojawi się wiosną, na razie nie wiadomo, ile będzie kosztował w Polsce. Na zawojowanie naszego rynku producent na razie jednak nie liczy. Z prostego powodu - szacuje się, że w ub.r. sprzedało się u nas ok. 2 mln twardych dysków. - Ale dyski zewnętrzne to promil sprzedaży - mówi Radosław Repelewicz, szef sprzedaży dysków w polskim oddziale Samsunga. - Miesięcznie sprzedaje się może kilkaset sztuk.


Źródło: Wyborcza (gazeta.pl) - Gazeta ogólnopolska
Dodał: pp

Data dodania: 01-02-2007

© 2003-2006 informatorbudowlany.pl kontakt problemy techniczne wyszukiwarka partnerzy zgłoś błąd

Nowe zasady dotyczące cookies. Aby nasza strona lepiej spełniała Państwa oczekiwania wykorzystujemy pliki cookies. Informujemy, że można zablokować zapisywanie ciasteczek, zmieniajšc ustawienia przeglšdarki. Szczegółowe informacje.