informatorbudowlany.plinformatorbudowlany.pl
Strona główna informatorbudowlany.pl Początek bloku Kontakt z informatorbudowlany.pl Regulamin informatorbudowlany.pl Cennik informatorbudowlany.pl Poczta z informatorbudowlany.pl
STRONA GŁÓWNA POCZTĄTEK BLOKU KONTAKT REGULAMIN CENNIK POCZTA
Aktualnie 47 gości
Logowanie
Login: 
Hasło: 
 Nie pamiętam hasła
Zarejestruj się:
Osoba fizyczna   Firma
Menu
Katalog firm
Katalog towarów
Kosztorysy budowlane
Tablica ogłoszeń
Tłumaczenia on-line
Kreatory
Katalog stron WWW
Procedury, Druki, Pliki
Wydarzenia
Bankowość
Biznes
Budownictwo
Ekonomia, finanse
IBB Estimator
IBB Estimator
Informatyka, internet
Komunikaty
Nieruchomości
Praca
Prawo
Prognozy
Rozmaitości
Targi
UE
Prawo
Poczta
Konsultanci
Witam, czekam na pytania odnośnie spraw technicznych portalu (chwilowo niedostępny, zostaw wiadomość, jeżeli chcesz otrzymać odpowiedź podaj adres e-mail)
Wiadomość poufna 
 
Reklama
Informacje
Fraza:  

Koniec rynku pracodawcy

   Nikt nie wie, ilu Polaków wyjechało szukać pracy za granicą. Statystyki są bezradne wobec zjawisk, które nie wymagają szczegółowej biurokracji, a na tym polega wolny unijny rynek pracy. Jednak skutek nowej fali emigracji dla gospodarki jest jednoznaczny - czas opierania przewagi konkurencyjnej polskich firm na taniej pracy odchodzi w przeszłość.






   Od początku przemian gospodarczych w Polsce na każdym spotkaniu z potencjalnymi inwestorami zagranicznymi pojawiał się jeden argument na rzecz Polski: dostęp do taniej i dobrze wykształconej siły roboczej. Argument mocny i często decydujący, bo niezależny - w przeciwieństwie choćby do wielkości rynku - od gospodarczej koniunktury.
   Jednak w ostatnich miesiącach sporo się zmieniło. Polacy, i to wcale niekoniecznie młodzi (choć tych jest najwięcej), coraz częściej biorą paszport, kontaktują się ze znajomymi lub krewnymi, którzy już pracują za granicą, wybierają najlepsze dla siebie miejsce, kupują bilet na kursowy autobus i... pozbywają się przymiotnika "tani". Wolą przygodę za lepsze pieniądze za granicą niż zderzenie z obojętnym na ich potrzeby urzędnikiem biura pracy bądź potencjalnym pracodawcą, często wciąż tkwiącym mentalnie w świecie, gdzie o zarobkach decydowała przede wszystkim wysoka stopa bezrobocia.
   Mit taniej siły roboczej pryska na naszych oczach. Financial Times donosi, że nawet zagraniczni inwestorzy, u których praca była najbardziej pożądana, zaczynają mieć problemy ze znalezieniem ludzi do polskich fabryk.
   Jeśli wierzyć szacunkom, z Polski wyjeżdża co minutę w poszukiwaniu pracy od jednej do niemal czterech osób. To największy drenaż od pokoleń, być może największy w historii. Skala nowej emigracji ewidentnie zaskoczyła wielu przedsiębiorców. Pytanie brzmi: czy rynek pracy w Polsce jest nadal zdominowany przez pracodawców, czy też odpływ kadr za granicę zmienił układ sił na tyle, by mówić o rynku pracownika? I co to naprawdę znaczy dla konkurencyjności polskich firm?
   Doświadczenie firm HR wyraźnie wskazuje, że w Polsce rynkiem zaczyna rządzić pracownik.
- Wystarczy mieć wykształcenie zawodowe lub średnie, aby natychmiast otrzymać propozycje pracy. Gorzej jest z kobietami bez wykształcenia i ludźmi z wykształceniem podstawowym - mówi Tomasz Szpikowski, prezes Work Service. - Efektem takich zmian jest presja na płace. Największa w bankowości, farmacji i FMCG. Jeśli spojrzeć na regiony, największy wzrost jest w Warszawie, potem na liście są Poznań, Kraków i Wrocław. Płace rosną najwolniej w regionach wschodniej Polski i miastach poniżej 100 tys. mieszkańców - ocenia.
   Ale i tam presja będzie coraz większa, bo punktem odniesienia stają się w Polsce zarobki w Irlandii czy Hiszpanii.
   Wyższe pensje to wyższe koszty działania przedsiębiorstw, czyli niższa konkurencyjność. Casus części firm budowlanych, które mają problemy z realizacją umów podpisanych w ubiegłym roku, bo nie doszacowały wzrostu kosztów pracy, jest początkiem lawiny. Wzrost wynagrodzeń zaczyna przeganiać wzrost wydajności pracy. W 2006 r. wynagrodzenia wzrosły nominalnie o ponad 5 proc. W 2007 r. ta tendencja ma jeszcze przyspieszyć. Przy czym sam wzrost płac nie byłby problemem, gdyby szedł z nim wzrost efektywności pracy. Ale tak nie jest, a to oznacza pojawienie się trwałego trendu prowadzącego do spadku konkurencyjności polskiej gospodarki.


Źródło: Wyborcza (gazeta.pl) - Gazeta ogólnopolska
Dodał: pp

Data dodania: 22-01-2007

© 2003-2006 informatorbudowlany.pl kontakt problemy techniczne wyszukiwarka partnerzy zgłoś błąd

Nowe zasady dotyczące cookies. Aby nasza strona lepiej spełniała Państwa oczekiwania wykorzystujemy pliki cookies. Informujemy, że można zablokować zapisywanie ciasteczek, zmieniajšc ustawienia przeglšdarki. Szczegółowe informacje.