informatorbudowlany.plinformatorbudowlany.pl
Strona główna informatorbudowlany.pl Początek bloku Kontakt z informatorbudowlany.pl Regulamin informatorbudowlany.pl Cennik informatorbudowlany.pl Poczta z informatorbudowlany.pl
STRONA GŁÓWNA POCZTĄTEK BLOKU KONTAKT REGULAMIN CENNIK POCZTA
Aktualnie 71 gości
Logowanie
Login: 
Hasło: 
 Nie pamiętam hasła
Zarejestruj się:
Osoba fizyczna   Firma
Menu
Katalog firm
Katalog towarów
Kosztorysy budowlane
Tablica ogłoszeń
Tłumaczenia on-line
Kreatory
Katalog stron WWW
Procedury, Druki, Pliki
Wydarzenia
Bankowość
Biznes
Budownictwo
Ekonomia, finanse
IBB Estimator
IBB Estimator
Informatyka, internet
Komunikaty
Nieruchomości
Praca
Prawo
Prognozy
Rozmaitości
Targi
UE
Prawo
Poczta
Konsultanci
Witam, czekam na pytania odnośnie spraw technicznych portalu (chwilowo niedostępny, zostaw wiadomość, jeżeli chcesz otrzymać odpowiedź podaj adres e-mail)
Wiadomość poufna 
 
Reklama
Informacje
Fraza:  

Państwo dołoży się do kredytów na mieszkania

   Za trzy tygodnie PKO BP zacznie udzielać kredytów mieszkaniowych z budżetową dopłatą. Ale nie zmieni to sytuacji tych, którzy są przez banki odprawiani z kwitkiem






   Potwierdziło się to, o czym pisaliśmy przed tygodniem - nasz krajowy potentat podpisał we wtorek umowę z Bankiem Gospodarstwa Krajowego, który zarządza rządowym programem "Rodzina na swoim". To właśnie w ramach tego programu budżet państwa ma dopłacać do kredytów mieszkaniowych.
   Do tej pory informowaliśmy (czytaj także dziś w "Gazecie Dom"), że rząd sfinansuje połowę tzw. stopy referencyjnej, a tę stanowić ma stawka trzymiesięcznego WIBOR (to oprocentowanie, po którym banki skłonne są pożyczać sobie pieniądze) obliczana jako powiększona o 2 pkt proc. A ponieważ połowa owej stopy referencyjnej wynosi 3,1 proc., więc pisaliśmy, że jeśli kredyt w banku kosztuje np. 5,3 proc., kredytobiorca zapłaci tylko 2,2 proc. odsetek.
   W rzeczywistości - na co zwraca uwagę Maciej Kossowski z firmy brokerskiej Expander - mechanizm dopłat jest bardziej skomplikowany. Załóżmy, że pożyczamy 100 tys. na 20 lat, a oprocentowanie kredytu wynosi 5,3 proc. Od tej kwoty zostaną obliczone odsetki wg połowy owej stopy referencyjnej (3,1 proc.). To właśnie ta dopłata - nieco ponad 258 zł - pomniejszy ratę spłaty obliczoną według normalnego oprocentowania. W efekcie kredytobiorca zapłaci nie 677, a ok. 418 zł.
   Później budżetowe dopłaty będą malały, bo topniał będzie kredyt do spłacenia. W praktyce korzyści z dopłat będą więc zależały od tego, jaki przyjmiemy wariant spłaty - w ratach równych (użyty w naszym przykładzie) czy malejących. W tym pierwszym przypadku budżet dopłaci nam więcej odsetek. Warto jednak pamiętać, że gdy dopłaty się skończą, do spłacenia zostanie nam większa suma kredytu i większy będzie skok w wysokości raty.
   Niestety, nie potwierdziło się to, co zapowiadali niektórzy politycy PiS, że z kredytów z dopłatą skorzystają rodziny mniej zamożne. Pełniący obowiązki prezesa PKO BP Sławomir Skrzypek przyznał, że dopłaty nie będą miały wpływu na zdolność kredytową klientów. Po prostu bank będzie ją obliczał tak, jak gdyby żadnej dopłaty nie było. Oznacza to, że jeśli ktoś do tej pory nie mógł sobie pozwolić na mieszkanie ze względu na niskie dochody, nadal nie będzie miał takiej możliwości. PKO BP liczy jednak, że dzięki dopłatom zwiększy sprzedaż kredytów mieszkaniowych o co najmniej 1,5 mld zł. Dodajmy, że w ubiegłym roku udzielił ich za ponad 11 mld zł.
   Mamy też dobrą wiadomość dla mieszkańców dużych miast. Wiceminister budownictwa Piotr Styczeń zapowiedział złagodzenie ograniczenia dotyczącego kosztu zakupu lub budowy domu bądź mieszkania. Żeby dostać budżetową dopłatę, nie może ona przekroczyć podawanych przez GUS średnich kosztów budowy w województwie lub mieście wojewódzkim. Np. w Warszawie mieszkanie musiałoby kosztować poniżej 4,4 tys. zł za m kw. Tymczasem sensowne lokum to wydatek co najmniej 5 tys. zł za metr. Styczeń obiecał, że jeszcze w tym roku GUS-owski wskaźnik będzie ustawowo podwyższony o 30 proc. (dziś dla Warszawy byłoby to ponad 5,7 tys. zł za m kw.).
   Przypomnijmy, że do końca 2005 r. można było wziąć tzw. kredyt Pola o stałym oprocentowaniu (nazwa pochodzi od nazwiska byłego wicepremiera). Od maja 2003 r. z tej możliwości skorzystało tylko 231 osób. Jak na tym wyszły? Okazuje się, że muszą do niego... dopłacać. Rzecz w tym, że oprocentowanie wynosi 6,5 proc. Gdyby rynkowe było wyższe, to kredytobiorcy dostawaliby z budżetu państwa dopłatę do odsetek. Tak się jednak składa, że jest na odwrót. Teraz to ci, którzy wzięli kredyt, dopłacają do budżetu, bo oprocentowanie rynkowe jest niższe. W BGK poinformowano nas, że w tej sytuacji ponad stu kredytobiorców spłaciło kredyt Pola innym, tańszym, ale o zmiennej stopie procentowej. Pozostali najwyraźniej wyżej sobie cenią bezpieczeństwo, bo z góry wiedzą, jak będzie obciążony ich domowy budżet przez cały okres spłaty.


Źródło: Wyborcza (gazeta.pl) - Gazeta ogólnopolska
Dodał: pp

Data dodania: 03-01-2007

© 2003-2006 informatorbudowlany.pl kontakt problemy techniczne wyszukiwarka partnerzy zgłoś błąd

Nowe zasady dotyczące cookies. Aby nasza strona lepiej spełniała Państwa oczekiwania wykorzystujemy pliki cookies. Informujemy, że można zablokować zapisywanie ciasteczek, zmieniajšc ustawienia przeglšdarki. Szczegółowe informacje.