informatorbudowlany.plinformatorbudowlany.pl
Strona główna informatorbudowlany.pl Początek bloku Kontakt z informatorbudowlany.pl Regulamin informatorbudowlany.pl Cennik informatorbudowlany.pl Poczta z informatorbudowlany.pl
STRONA GŁÓWNA POCZTĄTEK BLOKU KONTAKT REGULAMIN CENNIK POCZTA
Aktualnie 1 gość
Logowanie
Login: 
Hasło: 
 Nie pamiętam hasła
Zarejestruj się:
Osoba fizyczna   Firma
Menu
Katalog firm
Katalog towarów
Kosztorysy budowlane
Tablica ogłoszeń
Tłumaczenia on-line
Kreatory
Katalog stron WWW
Procedury, Druki, Pliki
Wydarzenia
Bankowość
Biznes
Budownictwo
Ekonomia, finanse
IBB Estimator
IBB Estimator
Informatyka, internet
Komunikaty
Nieruchomości
Praca
Prawo
Prognozy
Rozmaitości
Targi
UE
Prawo
Poczta
Konsultanci
Witam, czekam na pytania odnośnie spraw technicznych portalu (chwilowo niedostępny, zostaw wiadomość, jeżeli chcesz otrzymać odpowiedź podaj adres e-mail)
Wiadomość poufna 
 
Reklama
Informacje
Fraza:  

Biją się o specjalistów
   Kurczy się rynek fachowców. Mamy za mało inżynierów, informatyków, wyspecjalizowanych handlowców. Firmy lokujące u nas centra badawcze i usługowe walczą o każdego dobrze wykształconego specjalistę, często muszą ratować się obcokrajowcami. Mało tego - o specjalistów zaczynają też bić się polskie miasta

Tomasz, który studiuje informatykę na krakowskiej Akademii Górniczo-Hutniczej, pierwszą propozycję pracy dostał kilka miesięcy temu. - Nie miałem czasu na pracę. Chcę jeszcze poświęcić się nauce - mówi student trzeciego roku AGH. Ale dodaje: - Moi koledzy już pracują na pół albo dwie trzecie etatu.
   Opowiada, że oferty pracy dostają już studenci drugiego roku. - Firmy ogłaszają się m.in. na wewnętrznych listach dyskusyjnych. Rzadko określają wiek kandydatów, mówią o wymaganiach - twierdzi Tomek.
   O tym, że Polska staje się usługowym zapleczem Europy, pisaliśmy wielokrotnie. Na zatrudnienie w ciągu najbliższych pięciu lat może liczyć około 50 tys. osób. Księgowi, fakturzyści czy informatycy. Mogą świadczyć usługi dla zagranicznych firm, które przenoszą do Polski centra księgowości czy oprogramowania.
   - Mogą, jeśli będą fachowcami - zaznacza Izabela Juralewicz, kierownik zasobów ludzkich w Jobs.pl, jednym z największych pośrednictw pracy. - Dotąd wygrywaliśmy niskimi kosztami pracy i dobrze wykwalifikowaną kadrą. Ale z kadrą ostatnio jest już słabiej. Najlepsi już pracują,albo wyjechali - dodaje.
   W ciągu ostatnich lat w centra usługowe w naszym kraju zainwestowało kilkadziesiąt firm. - Do naszego urzędu co chwila zgłaszają się zagraniczni inwestorzy, którzy potrzebują pomocy w znalezieniu wykwalifikowanych pracowników. Problem w tym, że mimo kilku wyższych uczelni w mieście już nie mamy gdzie ich szukać - przyznaje jeden z urzędników w dużym polskim mieście. I natychmiast zastrzega: - Proszę jednak nie wymieniać mojego nazwiska ani nazwy miasta, żeby w rozmowach z inwestorami zupełnie nie wytrącać nam argumentów z rąk!
   Kurczący się rynek specjalistów zauważają też pośrednictwa pracy. Izabela Juralewicz: - Dla naszych klientów szukamy m.in.: inżynierów, informatyków, handlowców. Ofert jest dużo, ale np. we Wrocławiu, na Śląsku, w Poznaniu i Warszawie zaczyna brakować wykształconych ludzi.
   Pośrednicy narzekają, że polskie uczelnie wciąż kształcą ich za mało, zwłaszcza w popularnych i nowych zawodach. - Brakuje na przykład inżynierów sprzedaży. Poza tym europejskie firmy wciąż wolą zatrudniać specjalistów po politechnikach, niechętnie decydują się na prywatne szkoły biznesu. A uczelnie techniczne bardzo wolno dostosowują się do trendów na rynku. Koło się zamyka i dlatego inżynierowie po uczelniach państwowych mogą dziś przebierać w ofertach - podkreśla Juralewicz.
   Jej słowa potwierdzają przedsiębiorcy. - Coraz więcej firm decyduje się na inwestycje w oprogramowanie high-tech, stąd wysoka konkurencyjność. Z jednej strony to dobrze, bo podnosi się poziom kandydatów, z drugiej wzrost ilości dobrych programistów jest zbyt wolny - przyznaje Katarzyna Reinfuss, dyrektor ds. personalnych w Centrum Oprogramowania Motoroli w Krakowie. Co ciekawe, zwraca uwagę na "zdecydowanie za mały udział w rynku pracy studentek informatyki". Firma specjalny program dla młodzieży prowadzi już w szkołach średnich, później studenci przychodzą do niej na praktyki, aby w przyszłości związać się z nią na stałe.
   O fachowców walczą też polskie miasta. Najbardziej te, które rozwijają się najszybciej. Trudne zadanie ma Wrocław, w którym na absolwentów czekają też oferty pracy firm w Niemczech. Nierzadko są kilkakrotnie atrakcyjniejsze od polskich.
   Tomasz Gondek z Agencji Rozwoju Aglomeracji Wrocławskiej nie chce jednak mówić o problemie z fachowcami. - To jeszcze nie problem, ale wyzwanie. Są może kłopoty z budowlańcami, ale LG szukało ostatnio 300 inżynierów i znalazło - zaznacza Gondek.
   Specjalny program na zatrzymanie u siebie fachowców ma Kraków. - Chodzi nie tylko o ich zatrzymanie, ale o przyciągnięcie nowych! - podkreśla Monika Piątkowska, dyrektor miejskiego wydziału strategii. Mówi o tzw. programie relokacyjnym. - Miasto pomaga firmom, które chcą otwierać u nas swoje centra. Jeśli nie znajdą specjalistów pod Wawelem, pomożemy sprowadzić ludzi z Polski - na uczelniach w Polsce informujemy studentów o firmach, które prowadzą rekrutację w Krakowie. A to miasto bardzo atrakcyjne do mieszkania - przekonuje.
   O ściąganiu pod Wawel najlepszych informatyków z całego kraju mówi IBM. - Zatrudniamy absolwentów i studentów ostatnich lat studiów. Dotąd w ciągu pięciu miesięcy przyjęliśmy do pracy 60 osób, w planach do końca przyszłego roku będzie to 200 informatyków - mówi Magdalena Mickiewicz, szefowa działu personalnego w krakowskim laboratorium IBM. Jego dyrektor Paweł Molenda przyznaje, że marka firmy jest magnesem, który przyciąga ludzi spoza regionu.
   Przyciąga też Motorola: - Rekrutujemy z całej Polski. Osobom spoza regionu oferujemy pakiet pomagający w przeprowadzce i zadomowieniu się w Krakowie - mówi Katarzyna Reinfuss. Tylko w ubiegłym roku Motorola zatrudniła w Krakowie 400 osób.
   Plany zatrudnienia 500 ludzi ma Philip Morris, który organizuje pod Wawelem centrum usług finansowych i kadrowych dla Europy. - Do dziś przyjęliśmy już 120 osób - zaznacza Sławomir Łatecki, menedżer kontroli wewnętrznej w PM. Przyznaje, że rekrutacja specjalistów wymaga znacznie więcej czasu.
   - W niektórych przypadkach bardziej opłacało nam się ściągnąć do Polski obcokrajowców. Zatrudniliśmy dotąd 10 Portugalczyków - mówi.
   Tomasz Godnek z Wrocławia: - My patrzymy w przyszłość. Zamówiliśmy monitoring rynku pracy, spotykamy się z inwestorami i przedstawicielami uczelni. Poza tym - przyciągnięciu młodych zdolnych ludzi do miasta służą kampanie reklamowe.
   Niedawno ruszyła kampania dla maturzystów z mniejszych polskich miast pod hasłem "Wrocław - miasto, które rozwija". Zaplanowano wspólne podróże po kraju przedstawicieli miasta i wyższych uczelni. - Chodzi o przekonanie, że we Wrocławiu dobrze studiować i dobrze się tu mieszka - dodaje Tomasz Gondek.
   Nad ściślejszą współpracą firm z uczelniami pracuje już Kraków, takie programy mają m.in. Politechnika Krakowska i AGH. - Chodzi o mechanizm, który pozwoli skojarzyć inwestorów i uczelnie. Mają powstać kierunki, na których studenci będą mogli dobierać przedmioty pod kątem wykorzystania wiedzy już w konkretnej firmie. Tego w Polsce wciąż brakuje - tłumaczy Monika Piątkowska.


Źródło: Wyborcza (gazeta.pl) - Gazeta ogólnopolska
Dodał: pp

Data dodania: 22-03-2006

© 2003-2006 informatorbudowlany.pl kontakt problemy techniczne wyszukiwarka partnerzy zgłoś błąd

Nowe zasady dotyczące cookies. Aby nasza strona lepiej spełniała Państwa oczekiwania wykorzystujemy pliki cookies. Informujemy, że można zablokować zapisywanie ciasteczek, zmieniajšc ustawienia przeglšdarki. Szczegółowe informacje.