informatorbudowlany.plinformatorbudowlany.pl
Strona główna informatorbudowlany.pl Początek bloku Kontakt z informatorbudowlany.pl Regulamin informatorbudowlany.pl Cennik informatorbudowlany.pl Poczta z informatorbudowlany.pl
STRONA GŁÓWNA POCZTĄTEK BLOKU KONTAKT REGULAMIN CENNIK POCZTA
Aktualnie 61 gości
Logowanie
Login: 
Hasło: 
 Nie pamiętam hasła
Zarejestruj się:
Osoba fizyczna   Firma
Menu
Katalog firm
Katalog towarów
Kosztorysy budowlane
Tablica ogłoszeń
Tłumaczenia on-line
Kreatory
Katalog stron WWW
Procedury, Druki, Pliki
Wydarzenia
Bankowość
Biznes
Budownictwo
Ekonomia, finanse
IBB Estimator
IBB Estimator
Informatyka, internet
Komunikaty
Nieruchomości
Praca
Prawo
Prognozy
Rozmaitości
Targi
UE
Prawo
Poczta
Konsultanci
Witam, czekam na pytania odnośnie spraw technicznych portalu (chwilowo niedostępny, zostaw wiadomość, jeżeli chcesz otrzymać odpowiedź podaj adres e-mail)
Wiadomość poufna 
 
Reklama
Informacje
Fraza:  

Wyspa Wielkanocna - raj, który stał się piekłem
   Ludzie przybyli na Wyspę Wielkanocną kilkaset lat później, niż dotąd sądzono - dowodzą naukowcy w najnowszym "Science"

   Wyspa Wielkanocna, zwana też Rapa Nui, to najbardziej odległe zamieszkane miejsce na Ziemi. Leży na Oceanie Spokojnym 3600 kilometrów na zachód od wybrzeży Ameryki Południowej. Od najbliższego zamieszkanego lądu - położonej na zachodzie maluteńkiej wyspy Pitcairn - dzieli ją 2075 km oceanu. Ma zaledwie 163 km kw. powierzchni i trzy wygasłe stożki wulkaniczne, którym zawdzięcza swoje istnienie. Dla świata odkrył ją holenderski żeglarz Jakub van Roggeveen, który dotarł do wyspy w niedzielę wielkanocną 1722 r. - stąd jej europejska nazwa.
   Tym, co zrobiło na Holendrze największe wrażenie, było ponad 230 kamiennych posągów, tzw. moai, ustawionych wokół wyspy na kamiennych platformach (ahu). Z wyjątkiem kilku wszystkie były zwrócone twarzami w głąb lądu. Część miała na głowach potężne kamienne czapy wykonane ze skorii - czerwonej skały wulkanicznej. Według naukowców najpewniej przedstawiają one zmarłych wodzów.
   Większość moai została wykuta bazaltowymi narzędziami w wulkanicznym tufie przy kraterze Rano Raraku, a potem przetransportowana na wybrzeże odległe czasami nawet o ponad 10 kilometrów. W jaki sposób mieszkańcy Rapa Nui przesuwali ważące niekiedy aż 80 ton i mające 10 metrów wysokości posągi, nie wiemy. Dotychczasowe hipotezy i doświadczenia nie dają zadowalającej odpowiedzi. Najwyraźniej nie przychodziło im to jednak łatwo, gdyż wiele z ogółem wykutych ok. 900 moai porzucili po drodze. Niektóre niedokończone, jak 20-metrowy gigant o masie ponad 270 ton, na zawsze pozostały w kamieniołomie.
   W 1955 r. na wyspę przybył norweski podróżnik Thor Heyerdahl. Przeprowadzone wtedy badania raczkującą dopiero metodą datowania radiowęglowego sugerowały, że pierwsi ludzie pojawili się na wyspie około 400 roku n.e., a 300 lat później dotarła na nią druga fala imigrantów.
   Zdaniem Heyerdahla i innych naukowców przez pierwsze stulecia życie na zagubionej na oceanie wyspie, którą mieszkańcy nazwali Te Pito O Te Henua - Pępkiem Świata, było idyllą. Okalające ją wody dostarczały ryb (m.in. tuńczyka), gleba była dość żyzna, by uprawiać np. bataty. Menu uzupełniały liczne ptaki.
   W pewnym momencie liczba mieszkańców miała szybko wzrosnąć, osiągając od 10 do 20 tys. Pod uprawy wycięto wszystkie drzewa i gleba zaczęła jałowieć. Pozbawieni drewna mieszkańcy nie mogli budować porządnych statków i byli skazani na łowienie ryb tylko blisko wyspy. Ptaki prawie całkowicie wybili.
   Zaczął się głód, a wraz z nim przyszła wojna. Zdaniem archeologów miało to miejsce w XVII w. Z tego okresu pochodzą liczne ostrza z obsydianu - kruchego, ale szalenie ostrego szkliwa wulkanicznego - i szkielety ze śladami pobicia na śmierć. Tradycja ustna przekazała podania o kanibalizmie. Z raju wyspa przekształciła się w piekło, z którego nie było jak uciec.
   Czy jednak tak było naprawdę? Z czasem okazało się, że badania wykonane w latach 50. i później nie w pełni zasługują na uznanie. Kilka lat temu naukowcy ponownie przeanalizowali uzyskane wówczas wyniki i ustalili datę pojawienia się człowieka na ok. 800 r. A w najnowszym "Science" amerykańscy antropolodzy Terry Hunt i Carl Lipo przesuwają moment zasiedlenia wyspy o kolejne cztery wieki. Badacze w latach 2004-05 pobrali próbki z wydmy w zatoce Anakema, w której warstwy materiału archeologicznego zachowały się w doskonałym stanie. Ich przebadanie i ponowna analiza starych wyników wykazały, że ludzie przybyli na Rapa Nui dopiero około 1200 r.
   - Opierając się na ustnej tradycji, Heyerdahl wierzył, że pierwsza fala imigrantów przybyła z Ameryki Południowej, a druga z Polinezji. Jednak nie ma dowodów na migrację z tego pierwszego kierunku. Współczesne badania nad językiem, genetyką, roślinami i zwierzętami Rapa Nui jednoznacznie wskazują, że jej mieszkańcy pochodzili z Polinezji i przybyli na wyspę prawdopodobnie w pojedynczej migracji, zapewne z rejonu Mangareva-Pitcairn - powiedział "Gazecie" prof. Hunt.
   Dwaj Amerykanie twierdzą też, że to nie ludzi należy oskarżać o zagładę lasów na Rapa Nui, ale szczury. Ich zdaniem w latach 1200-1300 populacja tych przybyłych razem z człowiekiem gryzoni wzrosła do około 20 mln! Głównie dlatego, że poza człowiekiem nie miały innego wroga na wyspie. Żywiły się m.in. owocami wielkich palm i wkrótce doprowadziły do ich całkowitego wymarcia. Zaraz potem liczba szczurów miała spaść do około miliona.
   Hunt i Lipo uważają też, że nigdy wyspy nie zamieszkiwało więcej niż kilka tysięcy ludzi. - Prawdopodobnie nie było żadnego wielkiego spadku liczby mieszkańców Rapa Nui, bo zapewne nigdy nie było tam dużej populacji - powiedział Lipo internetowemu serwisowi LiveScience. Zdaniem naukowców jedynym sprawcą zagłady cywilizacji Rapa Nui byli Europejczycy.
   Gdy Van Roggeveen odnalazł pozbawioną lasów Rapa Nui, żyło na niej dwa-trzy tysiące dobrze odżywionych i zdrowych ludzi. Zapisał też, że wszystkie moai stały. Przybyły na wyspę 52 lata później Anglik James Cook zastał już posągi obalone. Część naukowców przypuszcza, że był to efekt znanego z ustnych podań buntu tzw. krótkouchych przeciwko dominującym na wyspie długouchym, którzy zostali co do jednego wymordowani u podnóża wulkanu Paukatiki. Nie jest jasne, czy długousi byli inną grupą etniczną, czy też może arystokracją lub dominującym rodem.
   W XIX w. Europejczycy coraz częściej odwiedzali wyspę. Pierwszym skrytym mordercą czterotysięcznej już wówczas populacji Rapa Nui był przywleczony przez nich syfilis. W 1862 r. wyspę najechali peruwiańscy handlarze niewolników. Wywieźli ponad 1500 osób. Dzięki międzynarodowej interwencji uwolnili uprowadzonych po roku. Na Rapa Nui wróciło tylko 15 osób - reszta zmarła w Peru. Razem z nimi na wyspę trafił wirus ospy, na który mieszkańcy nie byli odporni. W 1877 r. żyło już tylko 111 osób.
   Prawie całkowite wymarcie mieszkańców Rapa Nui doprowadziło do utraty znacznej części przekazywanej ustnie tradycji. W niejasnych okolicznościach zaginęły też setki tabliczek z hieroglificznym pismem rongo rongo - jedynym znanym systemem pisma w Oceanii. Zostały tylko liczne tajemnice, nad którymi naukowcy będą się jeszcze długo głowić.
   Obecnie na Wyspie Wielkanocnej mieszka około 3800 ludzi. 60 proc. to potomkowie dawnych mieszkańców. Rząd Chile, do którego wyspa należy od 1888 r., stara się ograniczyć migrację na Rapa Nui, by ocalić miejscową ludność przed wynarodowieniem. Trwają prace nad odczytaniem rongo rongo, które znamy z 25 ocalałych zabytków rozrzuconych po całym świecie. Ponad 50 posągów znów stoi na platformach dzięki naukowcom z wielu państw, w tym Polski. Większość wyspy wciąż pokrywa tylko trawa.


Źródło: Wyborcza (gazeta.pl) - Gazeta ogólnopolska
Dodał: pp

Data dodania: 11-03-2006

© 2003-2006 informatorbudowlany.pl kontakt problemy techniczne wyszukiwarka partnerzy zgłoś błąd

Nowe zasady dotyczące cookies. Aby nasza strona lepiej spełniała Państwa oczekiwania wykorzystujemy pliki cookies. Informujemy, że można zablokować zapisywanie ciasteczek, zmieniajšc ustawienia przeglšdarki. Szczegółowe informacje.