informatorbudowlany.plinformatorbudowlany.pl
Strona główna informatorbudowlany.pl Początek bloku Kontakt z informatorbudowlany.pl Regulamin informatorbudowlany.pl Cennik informatorbudowlany.pl Poczta z informatorbudowlany.pl
STRONA GŁÓWNA POCZTĄTEK BLOKU KONTAKT REGULAMIN CENNIK POCZTA
Aktualnie 55 gości
Logowanie
Login: 
Hasło: 
 Nie pamiętam hasła
Zarejestruj się:
Osoba fizyczna   Firma
Menu
Katalog firm
Katalog towarów
Kosztorysy budowlane
Tablica ogłoszeń
Tłumaczenia on-line
Kreatory
Katalog stron WWW
Procedury, Druki, Pliki
Wydarzenia
Bankowość
Biznes
Budownictwo
Ekonomia, finanse
IBB Estimator
IBB Estimator
Informatyka, internet
Komunikaty
Nieruchomości
Praca
Prawo
Prognozy
Rozmaitości
Targi
UE
Prawo
Poczta
Konsultanci
Witam, czekam na pytania odnośnie spraw technicznych portalu (chwilowo niedostępny, zostaw wiadomość, jeżeli chcesz otrzymać odpowiedź podaj adres e-mail)
Wiadomość poufna 
 
Reklama
Informacje
Fraza:  

Czy fałszywe kliknięcia są groźne dla Google'a
   Google ze swojej wyszukiwarki internetowej uczynił niemal doskonałą maszynkę do zarabiania miliardów dolarów. Ale potędze kalifornijskiej spółki może zagrozić... komputerowa myszka

   "Google to bandycka firma, która działa podobnie do systemu argentyńskiego. Ewidentnie naciąga na reklamach i szuka naiwnych - niestety, sam się nadziałem i straciłem troszkę kasy" - napisał do nas jeden z czytelników. Co skłoniło go do takich podejrzeń? O tym za chwilę.
   Google to przede wszystkim wyszukiwarka internetowa, która pod względem popularności nie ma sobie równych. Ot, choćby w Polsce, gdzie ok. 80 proc. internautów kiedy szuka w sieci jakichś informacji, korzysta właśnie z technologii Google'a. A spółce tylko w to graj - Google jest prawdziwym mistrzem w zarabianiu pieniędzy na prostych, ubogich graficznie reklamach. Są one wyświetlane przy wynikach wyszukiwania (Google AdWords) albo na stronach partnerskich (np. na blogach), których właściciele przystąpią do programu AdSense. W ciągu ostatniego roku przychody z tego tytułu wyniosły ponad 6 mld dol.
   Jak zarabia Google? Kiedy w wyszukiwarce wpisujemy jakieś słowo lub wyrażenie, zwykle po prawej stronie pojawiają się odnośniki do stron reklamodawców, tzw. linki sponsorowane. Za każde nasze kliknięcie myszką w link reklamodawca musi zapłacić Google'owi - może to być kilka groszy, może i kilka złotych. Koszt zależy m.in. od tego, ile jest skłonny zapłacić za to, by jego reklama pojawiła się, gdy internauta wpisze w wyszukiwarce np. "nadwaga" lub "odtwarzacze MP3" (określa się je mianem słów kluczowych). Z reguły im więcej zadeklaruje, tym wyżej pojawi się jego reklama.
   W przypadku AdSense Google dopasowuje reklamy do zawartości stron. I tak na blogu, w którym opisywane są różne sposoby na zrzucenie zbędnych kilogramów, może się znaleźć link do strony producenta środków odchudzających. Jeśli odwiedzający blog kliknie na link reklamowy, Google dzieli się pieniędzmi z właścicielem strony.
   Zaletą linków sponsorowanych ma być to, że docierają one do tych, którzy usługami reklamodawcy będą rzeczywiście zainteresowani. Wszystko opiera się na założeniu, że jeżeli ktoś wpisuje w wyszukiwarce słowo "nadwaga", to jest szansa, że skusi się np. na środki odchudzające lub zapisze się na specjalne zajęcia. Problem zaczyna się, gdy internauta klika w reklamę nie dlatego, że jest zainteresowany ofertą, lecz po to, by przysporzyć reklamodawcy dodatkowych kosztów.
   I tu wracamy do naszego czytelnika, który działa w branży związanej z telewizją naziemną i satelitarną. Wolał jednak pozostać anonimowy. - Bo wyjdę na durnia, który dał się zrobić w konia - wyznał z rozbrajającą szczerością.
   Jakiś czas temu postanowił zareklamować się w Google'u. Przez kilka miesięcy płacił po 700-750 zł. Nagle opłaty szybko zaczęły rosnąć - jednego miesiąca naliczono mu ponad 1,4 tys. zł, następnego - już ponad 2,5 tys. zł. Jak napisał nam przedsiębiorca, liczba kliknięć na jego reklamy wzrosła w tym czasie aż do 19 tys. - co oznaczało, że co dwie minuty ktoś klikał na wykupiony przez niego link.
   Zgłosił więc problem do Google'a - odpowiedziano mu, że po analizie nie znaleziono niczego podejrzanego. A wzrost? Wynika "wyłącznie z większego zainteresowania Państwa reklamą". Przedsiębiorca postanowił więc zrezygnować z usług Google'a.
   Lawinowo rosnąca liczba kliknięć mogła mieć kilka przyczyn, np. do programu Google AdSense zapisał się właściciel popularnej strony internetowej związanej z tematyką sprzętu telewizyjnego i zaczęła się tam pojawiać reklama naszego czytelnika. Sęk w tym, że mogło być też tak, że w reklamy nie klikali internauci - potencjalni klienci - ale np. złośliwa konkurencja. Kilka takich przypadków opisała już zagraniczna prasa. W branży internetowej to zjawisko znane jest jako "click fraud", czyli fałszywe kliknięcia.
   Co na to Google? Przedstawiciele spółki, z którymi się skontaktowaliśmy, nie chcieli komentować przypadku naszego czytelnika. Nie chcieli też odpowiedzieć na pytanie, czy "click fraud" to już powszechne zjawisko - choć Google w jednym z raportów giełdowych samo zaznaczył, że zagrożenie istnieje i może ucierpieć na tym marka cudownego dziecka internetu. Spółka zapewnia jednak, że stale udoskonala technologię wykrywającą tego typu oszustwa, choć nie zdradza, w jaki sposób wyłapują fałszywe kliknięcia.
   Problemem nie jest oczywiście klikanie przez jedną osobę z tego samego komputera, ale wykorzystanie takiego oprogramowania, które potrafi oszukać system Google'a. Albo np. skorzystanie z tzw. sieci komputerów zombie, czyli pecetów zarażonych wirusem, które można wykorzystać do niecnych celów bez wiedzy użytkownika. Zombie pozwalają np. na ataki typu DoS (Denial of Service) - tysiące komputerów jednocześnie próbują skorzystać z systemu ofiary (np. wejść na stronę internetową), co może zablokować jej działanie. Teoretycznie więc można je wykorzystać także do klikania w określony link z różnych miejsc na świecie i narazić jakąś firmę na spore koszty.
   Jak pisze magazyn "Wired", szacunki co do tego, ile kliknięć jest fałszywych, są mocno podzielone: niektórzy twierdzą, że co dziesiąty klik jest fałszywy, inni - że nawet co drugi. W zeszłym roku internetowy serwis MarketingExperiments.com opublikował badanie, w którym opisano trzy eksperymentalne kampanie w systemie reklamowym Google'a. W jednej z nich fałszywe kliknięcia stanowiły blisko 30 proc. (Google wykrył tylko niewielką ich część). Złoty interes wyczuły firmy takie jak np. ClickLab czy Who's Clicking Who, które oferują reklamodawcom monitorowanie kliknięć na reklamy. Szacują one, że za dwa lata wartość fałszywych kliknięć osiągnie ponad 1 mld dol.
   Scott Kessler, analityk internetowy z firmy Standard & Poor's, w styczniu obniżył rekomendację dla akcji Google'a do "sprzedaj". Jako jedną z przyczyn wymienił właśnie "click fraud". - To wciąż relatywnie nowe zjawisko dla większości internautów i inwestorów. A problem jest o wiele bardziej rozpowszechniony, niż się ludziom wydaje - twierdził Kessler w wywiadzie dla internetowego wydania "BussinessWeeka". Jego zdaniem fałszywe kliknięcia mogą spowodować, że reklamodawcy będą mniej skorzy do reklamowania się w internecie, a co za tym idzie - będą wydawali mniej na kampanię z linkami sponsorowanymi.
   - Dotąd udawało nam się skutecznie z tym walczyć i wierzymy, że w przyszłości też tak będzie - zapewniał Shuman Ghosemajumder, jeden z menedżerów Google'a, na łamach grudniowego wydania magazynu "Wired". Jego zdaniem spółki zajmujące się sprzedażą reklam, które pobierają opłaty za kliknięcie na link, nie powinny być oceniane ze względu na to, czy udaje im się wyeliminować fałszywe kliknięcia, lecz raczej czy klienci są zadowoleni. Argument trudny do zbicia. Google co kwartał poprawia swój wynik finansowy średnio o ponad 100 proc. Link sponsorowany to najszybciej rozwijająca się forma reklamy (także w Polsce), w Ameryce wyrasta już na numer jeden e-reklamy. Dla wielu firm - zwłaszcza mniejszych - to często szansa na tanią reklamę w internecie. Z kolei dla właścicieli stron internetowych to okazja na dodatkowy zarobek.
   Google zwraca też pieniądze za kliknięcia, jeżeli podejrzewa, że stał za nimi oszust (choć nie informuje klientów, które kliknięcia uznano za fałszywe). Można więc uznać, że dopóki klienci wierzą, że Google potrafi wykryć próby manipulacji ich reklamą i traktują to po prostu jako ryzyko prowadzenia biznesu, Google może spać spokojnie.
   Nie wszyscy są jednak zadowoleni - w połowie zeszłego roku kilka firm korzystających z reklamy w Google pozwało kalifornijską spółkę za to, że nie podejmuje poważnych kroków zmierzających do zredukowania "click fraud", co z kolei - jak twierdziły - naraziło je na straty tysięcy dolarów. Nad Google'em mogą zacząć się więc zbierać czarne chmury. Mało która bowiem spółka jest uzależniona w takim stopniu od jednego źródła - pieniądze, które zarabia na reklamach w AdWords i AdSense, stanowią aż 99 proc. jej przychodów.


Źródło: Wyborcza (gazeta.pl) - Gazeta ogólnopolska
Dodał: pp

Data dodania: 26-02-2006

© 2003-2006 informatorbudowlany.pl kontakt problemy techniczne wyszukiwarka partnerzy zgłoś błąd

Nowe zasady dotyczące cookies. Aby nasza strona lepiej spełniała Państwa oczekiwania wykorzystujemy pliki cookies. Informujemy, że można zablokować zapisywanie ciasteczek, zmieniajšc ustawienia przeglšdarki. Szczegółowe informacje.